James Bond jeździ samochodem, który ma niespełna 60 lat i jest to dobra okazja, żeby przypomnieć, na jakich zasadach ubezpiecza się w naszym kraju klasyki, czyli auta stare, często kultowe, o dużej wartości kolekcjonerskiej.

Dla właścicieli takich samochodów przygotowano OC działające na zupełnie innych zasadach niż typowe.  Gdyby agent 007 chciał kupić OC w Polsce, mógłby swoje DB5 ubezpieczyć na miesiąc. Dlaczego?

Dla pojazdów historycznych nie ma obowiązku wykupu rocznej polisy, a dodatkowo da się je ubezpieczyć krótkoterminowo (na minimum 30 dni). Do pojazdów zabytkowych zaliczają się pojazdy mające ponad 40 lat lub powyżej 25 lat, jeśli są unikatowe lub mają dużą wartość historyczną.

James Bond może zapomnieć o zniżkach…

Na wysokość składki wpływa wiele czynników. Część z nich związanych jest z samochodem – m.in. jego wiekiem i pojemnością. Ubezpieczyciele wychodzą też z założenia, że stare auto jeździ po drogach rzadziej, więc stwarza mniejsze ryzyko wypadku – dzięki temu posiadacze oldtimerów mogą liczyć na niższe ceny polis. Ważny jest też profil kierowcy – im mniej szkód na koncie właściciela, tym tańsze OC.

Jednak James Bond wyrządza tysiące szkód, a więc zamyka sobie drogę do taniego ubezpieczenia OC. Już przy 4 wypadkach i kolizjach rocznie 53-letni Bond (tyle lat ma Daniel Craig) zapłaciłby za OC Astona Martina ok. 5200 zł. Niezależnie od liczby szkód agent 007 nie miałby jednak problemu ze znalezieniem polisy, bo zgodnie z polskim prawem ubezpieczyciele nie mogą nikomu odmówić sprzedaży obowiązkowego ubezpieczenia.

Źródło: Compensa TU S.A. Vienna Insurance Grou