Elon Musk przekonywał, że Twitter musi stać się prywatną firmą i pod jego skrzydłami zostać obiecanym bastionem wolności słowa. Podkreślił jednak również, że jest to jego ostateczna oferta i zasugerował, że jeśli nie zostanie zaakceptowana, pozbędzie się swoich udziałów w Twitterze. I tak może się za sprawa zakończyć, bo zarząd serwisu przygotowuje się podobno do odrzucenia jego oferty.

Bloomberg donosi, że zarząd rozważa defensywną strategię trującej pigułki. Ta określana jest również jako „plan praw akcjonariuszy" i stanowi obronę przed wrogim przejęciem. Polega na zawarciu w statucie spółki szeregu zapisów, które uczynią przejęcie nieopłacalnym lub niemożliwym do zrealizowania. Trująca pigułka zasadniczo umożliwia dotychczasowym akcjonariuszom zakup większej liczby akcji po znacznie obniżonej cenie, osłabiając interes właścicielski strony inicjującej wrogie przejęcie.

Innym interesującym podejściem, które jest rozważane, jest powiedzenie Elonowi Muskowi, że jego oferta jest zbyt niska. Biorąc pod uwagę, że przedsiębiorca sa zapewnił, że to jego ostateczna propozycja, niewykluczone, że sam wycofa ofertę, jeśli zarząd zdecyduje się na realizację tego planu.

Wydaje się jednak, że Musk zdaje sobie sprawę, że przejęcie nie dojdzie do skutku. Kilka godzin temu dyrektor wykonawczy Tesli przeprowadził ankietę na temat tego, czy decyzję o sprzedaniu Twittera należy pozostawić zarządowi, czy akcjonariuszom. Chociaż głosy zdecydowanie przemawiają za pozostawieniem tej decyzji akcjonariuszom, kluczową kwestią jest tutaj to, że Musk wie, że zarząd nie jest zbyt zadowolony z jego planu przejęcia, pomimo oferowanej przez niego wysokiej ceny.

Przypominamy, że całe zamieszanie rozpoczęło się od zakupu przez Elona Muska 9,2% udziałów w Twitterze kilka tygodni temu. Jako największemu udziałowcowi zaproponowano mu miejsce w zarządzie, ale choć początkowo się zgodził, to ostatecznie odmówił. Powody tej decyzji nie zostały ujawnione publicznie, ale prawdopodobnie mają one związek z wymogami akceptacji, w tym z brakiem możliwości zakupu więcej niż 14,9% udziałów w firmie i działaniem w jej interesie powierniczym, co nie było miliarderowi na rękę. Elon Musk został również pozwany przez akcjonariuszy za sztuczne obniżanie ceny akcji Twittera, aby mógł kupić ich więcej.

Prawdopodobnie w ciągu kilku godzin dowiemy się, jaką strategię zastosuje zarząd.