Firma opisuje Bash/Mtn jako rower górski, choć jeśli nie posiadacie odpowiednich umiejętności, to zapewne nie zdecydujecie się zabrać takiej maszyny na najbardziej wymagające trasy. A to dlatego, że Bash/Mtn ma w pełni sztywną aluminiową ramę i widelec bez przedniego i tylnego zawieszenia.

Nie ma też regulowanej sztycy i raczej nie oferuje sposobu na dodanie jej samodzielnie. Jedyną amortyzacją tego roweru jest sztyca wspornika siodła SR Suntour NCX, która zapewnia do 50 mm skoku. Harley-Davidson twierdzi, że te brakujące elementy mają być głównym powodem, dla którego będziemy chcieli zakupić Bash/Mtn:

Bez wybrednego zawieszenia, które wymaga regulacji, bez wymyślnego układu napędowego do regulacji – tylko dwa koła, jeden bieg i jeden cel, zapewnić najbardziej bezpośrednie połączenie między tobą a trasą

Jeśli przekona nas niekonwencjonalny projekt, Bash/Mtn wygląda jak przyzwoity e-rower. Posiada wymienną baterię o pojemności 529 Wh, która według firmy zapewni od 30 do 95 mil zasięgu (od 48 do 153 km), w zależności od używanego terenu i trybu jazdy.

Pełne naładowanie baterii zajmuje niecałe pięć godzin, ale po około dwóch i pół godziny można uzyskać do 75 procent. Jako e-rower klasy 1, Bash/Mtn przestanie nas wspomagać, gdy osiągniemy prędkość 20 mil na godzinę (ok. 32 km/h). Uzupełnieniem pakietu są hydrauliczne hamulce tarczowe TRP i 27,5-calowe opony bezdętkowe Michelin.

Cena wynosząca 4000 dolarów sprawia, że Bash/Mtn jest całkiem przystępny cenowo w porównaniu z elektrycznymi rowerami górskimi od takich firm jak Canyon, Giant i Trek, ale te modele to zupełnie inne zabawki. Harley-Davidson planuje wyprodukować tylko 1050 sztuk Bash/Mtn, z czego 525 ma trafić do sprzedaży w USA. Ktoś zainteresowany?