Zapytacie pewnie, co komu do tego, kto i kiedy ogląda filmy dla dorosłych, ale należy tu pamiętać, że pod tym względem Chiny nie są jak reszta świata, a raczej kraje zachodnie. Pornografia w Państwie Środka jest zakazana, a przestrzegania przepisów pilnują cenzorzy, wspomagani przez sztuczną inteligencję. Jest to jednak proces żmudny i podatny na pomyłki, dlatego lokalni naukowcy postanowili opracować dla nich urządzenie, które będzie wolne od tej przypadłości i dosłownie przeczyta w myślach użytkownika, że ten ma do czynienia z porno.

To chińskie urządzenie rozpoznaje porno na podstawie myśli

Jak to będzie działać? Cenzorzy przeglądający dostępne w Chinach strony internetowe zostaną wyposażeni w specjalne urządzenia, które będą dosłownie czytać w ich myślach i informować sygnałem dźwiękowym, kiedy przed ich oczami pojawią się zakazane treści. Zdaniem autorów pozwoli to uniknąć pomyłek przy zdjęciach czy filmach, które na pierwszy rzut oka są niejednoznaczne.

Urządzenie jest już po pierwszych testach z udziałem 15 studentów, zadaniem których było jego noszenie podczas siedzenia przed komputerem - kiedy przed ich oczami pojawiały się zakazane treści, gadżet wykrywał przypisane do nich fale mózgowe i uruchamiał alarm. Jak przekonują autorzy rozwiązania, osiągnęło w nich 80% skuteczność, a co więcej przyniosło potwierdzenie, że system automatycznie dostosowuje się do mózgu użytkownika, filtrując sygnały pochodzące ze strony innych treści.

Tu należy też podkreślić, że chińscy cenzorzy to nie są osoby przypadkowe, ale wyspecjalizowane w swojej pracy, a tych ds. porno w mediach społecznościowych nazywa się „jian huang shi". Czemu Chińczycy nie oddadzą tego w ręce sztucznej inteligencji? No cóż, ludzki mózg jest podobno lepszy i szybszy od algorytmów w wykrywaniu niedozwolonych treści, dlatego badania skupiły się na tym właśnie obszarze.

Co ciekawe, wspomniani cenzorzy to głównie… kobiety, co jest nieco zastanawiające w kontekście badań prowadzonych na mężczyznach, bo różnice płciowe mogą być tu znaczące -  w przypadku Chin niewiele jednak jest nas w stanie zdziwić. Jak to często w Państwie Środka, nowy system budzi też wiele obaw natury etycznej, bo jak komentuje jeden z anonimowych badaczy University of Science and Technology of China, trudno ocenić, co rząd zrobi ze zgromadzonymi danymi.

Nie ma prawa regulującego korzystanie z takich urządzeń ani ochrony gromadzonych przez nie danych.