W magazynie naukowym PLoS ONE opublikowano właśnie badanie na temat facebookowych postów o wiele mówiącej nazwie „Kliknij mnie…!", które analizowało zaangażowanie użytkowników mediów społecznościowych i rolę cyfrowego zachęcania. Badacze University of Duisburg-Essen uważnie przestudiowali ponad 4 tys. postów opublikowanych na Facebooku przez różne organizacje, żeby ocenić znaczenie tzw. clickbaitów i porównać skuteczność różnych technik. Bo choć te zwracają uwagę na pewne treści, to część poprzednich badań wskazuje, że jednocześnie przyczyniają się do utraty zaufania do źródła.

Czy clickbaity na Facebooku działają?

Zespół przez 7 dni z rzędu zbierał posty z 10 stron newsowych, zarówno tych poważnych, jak i uważanych za tabloidy, uważnie analizując wykorzystywane w nagłówkach i treści frazy. Szybko okazało się, że nagłówki zawierające typowe clickbaitowe frazy były związane z ok. jedną czwartą reakcji, udostępnień i komentarzy, spisując się lepiej niż te bez „w życiu w to nie uwierzysz!".

Stosowanie clickbaitów, aby ludzie kliknęli w linkowany artykuł, to powszechnie stosowana w mediach społecznościowych taktyka - tłumaczą autorzy badania.

Mówiąc krótko, clickbaity faktycznie działają, choć trzeba wiedzieć, jak z nich korzystać, bo nie wszystkie przynoszą taki efekt, jakiego chciałby autor posta. Naukowcy wskazują, że pytanie zadawane w nagłówku albo samym poście nie jest związane ze zwiększoną interakcją ze strony użytkowników, jednakże przychodzi ona na skutek słów negatywnych, dłuższych słów i generalnie dłuższych tekstów, a także pozytywnego wydźwięku i nietypowej interpunkcji w nagłówkach.  

Z drugiej zaś strony obniżają ją dłuższe słowa w nagłówkach, dłuższe nagłówki i nietypowe znaki interpunkcyjne w treści. Nie da się ukryć, że łatwo się w tym wszystkim pogubić, no ale nie bez przyczyny w branży funkcjonują osoby specjalizujące się w tego typu technikach w mediach społecznościowych, prawda?