Między smartfonem a netbookiem

Wyobraź sobie laptopa cienkiego jak MacBook Air, ale kosztującego ćwierć jego ceny. To smartbook, czyli netbook z sercem smartfonu. Co wynika z pokrewieństwa? Długi czas pracy na baterii, cienka obudowa i niska cena. Ma być ultraprzenośną internetową maszyną do pisania dla każdego. Na smartbooku nie będzie Windowsa.

Co zamiast okienek? Pewnie system oparty na Linuksie - na przykład Google Chrome OS.

Elektroniczny atrament

Papierowa książka ma wiele przewag nad tą samą książką czytaną na ekranie komputera. Waży mniej niż przenośny komputer, można ją wziąć ze sobą na plażę, nie męczy wzroku jak ekran LCD, a jeśli się zgubi albo zniszczy, strata jest niewielka (wszak nikt nie zabiera pierwszego wydania "O obrotach sfer niebieskich" nad wodę). Ale co powiecie na gadżet z czytelnym wyświetlaczem, o wymiarach i masie zeszytu? W pamięci takiego wynalazku mieści się 1500 książek, a nowe tytuły mogą być pobierane bezpośrednio z internetu. Sekret e-readerów tkwi w technologii wyświetlania. Zamiast ekranu LCD mamy tu tzw. papier elektroniczny, który wygląda jak zwykły, zadrukowany papier, a do tego pobiera minimum energii. Czytniki e-książek ciągle jednak kosztują dużo i poza wyświetlaniem tekstu potrafią niewiele. To rozwiązanie dla kogoś, kto pożera książki w ilościach hurtowych.

Net w telewizorze

Internet dociera do urządzeń, które kiedyś były jedynie odbiornikami TV. Nikt nie wraca już do słusznie martwej koncepcji przeglądania stron WWW za pomocą pilota.

Teraz aktualne informacje podawane będą w formie widżetów. Niewielkie okienka nałożone na obraz programu wyświetlają prognozę pogody albo dane dotyczące ruchu drogowego.

Co odważniejsi producenci dodają obsługę komunikatora Skype, odtwarzanie filmów prosto z YouTube'a, a nawet możliwość pobierania i instalowania aplikacji. Na ekran telewizora bezproblemowo, bo bezprzewodowo, prześlemy też obraz z komputera - za pomocą rozwiązania o nazwie WIDI. Z kolei standard WHDI ma zastąpić kable HDMI.

Anatomia tabletu

Wiosną na topie będą spódniczki w paski, koszule w kratę (lub na odwrót) i tablety. Tako rzecze dyktator gadżetowej mody - szef Apple Steve Jobs. O iPadzie piszemy na stronie 60. Swój tablet chce mieć też Google. Nie wiemy jeszcze, kiedy urządzenie trafi do sklepów, ale w internecie pojawiły się już pierwsze wizualizacje interfejsu. W mniej lanserskim, bo pochodzącym z przykurzonej kolekcji na rok 2001, fasonie komputery te mają więcej wspólnego ze zwykłym pecetem. Tylko na zewnątrz wyglądają zupełnie inaczej. Tabliczki - obecnie raczej bez dodatkowej klawiatury - z kilkucalowym (do 12 cali) dotykowym ekranem, a w środku ze znanym z netbooków procesorem Intel Atom. System: Windows 7. Albo w innej, lżejszej wersji: technologia NVIDIA Tegra 2 i któryś z Linuksów (np. przygotowany przez Intela Moblin). Tegra 2 to chip, który zawiera najważniejsze elementy: procesor, kartę graficzną i kontrolery. Gwarantuje niskie zużycie prądu i bardzo wysoką wydajność. Teoretycznie urządzenie wyposażone w ten układ poradzi sobie z odtwarzaniem filmów w rozdzielczości Full HD, a do tego będzie pracować na baterii cały dzień. W końcu tablet A.D. 2010 ma służyć przede wszystkim do korzystania z multimediów.

To kolejne podejście do tematu.

Rozmaite koncepcje tabletów pojawiają się od początku lat 90. Żadna jednak nie odniosła znaczącego sukcesu; z takich urządzeń korzystają dziś zapaleńcy i lekarze. Ciekawe, jak będzie tym razem.

System w telefonie

W 2010 roku zobaczymy wiele nowych smartfonów z systemem Google'a. Motorola, HTC, Sony Erics-son, LG: do androidowej drużyny dołączyli najwięksi!

Oczywiście, poza Nokią, która szykuje coś swojego. Lekko już archaiczny Symbian zostanie poddany solidnemu faceliftingowi. Dzięki nowemu interfejsowi korzystanie z dotykowego ekranu telefonu będzie znacznie prostsze. Na razie Finowie nie zapowiedzieli jeszcze żadnego modelu wyposażonego w ten system. Samo oprogramowanie ma być gotowe na wakacje. Zapewne zobaczymy też jakiś telefon z systemem Maemo, znanym z tabletów internetowych tej firmy oraz z przytłaczającej swymi rozmiarami Nokii N900.

wielozadaniowość (choć to mało prawdopodobne). Tak długo, jak Steve Jobs będzie prezesem Apple, nie uwierzymy w plotki mówiące o wymiennej baterii albo dodatkowej kamerze do wideorozmów. "Tego nikt nie potrzebuje!" - uważa wizjoner.

Tekst: Michał Młynarczyk

Zdjęcia: Shutterstock, materiały prasowe (montaż)

Zobacz też na Logo24 :