Cyfry w nazwach nowych modeli oznaczają po prostu liczbę miejsc – SP1 może jechać tylko kierowca, natomiast w SP2 może mu towarzyszyć jeden pasażer. Oba modele są mocno inspirowane klasycznymi Ferrari z lat pięćdziesiątych i w tym przypadku nie oznacza to jedynie zapożyczenia kilku akcentów stylistycznych. Samochody nie tylko nie posiadają dachu, ale również… przedniej szyby! Nie ma jednak co się dziwić – skoro tworzy się linie dla koneserów, to nie można w jej ramach oferować kompromisów.

Moc? Jest. I to sporo!

Gdy jednak zajrzymy pod maskę obu nowych modeli Ferrari, to nie znajdziemy tam technologii rodem z lat pięćdziesiątych. Sercem obu pojazdów jest bowiem 6,5-litrowy silnik V12, znany chociażby z modelu 812 Superfast. Nowe Ferrari to zresztą w zasadzie mocno zmodyfikowane wersje 812 – co na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić. Wracając jednak do silnika – jednostka generuje 800 KM mocy i 718 Nm maksymalnego momentu obrotowego, co rzecz jasna przekłada się na imponujące osiągi. Sprint od zera do setki trwa niecałe 3 sekundy, od 0 do 200 km/h – 7,9 sekund, a prędkość maksymalna wynosi ponad 300 kilometrów na godzinę.

 

Co ciekawe, nie są to jedynie auta przeznaczone na tor (chociaż bez wątpienia w tym środowisku można w największym stopniu skorzystać z tego, co oferują), ponieważ posiadają homologację drogową. Cena i dostępność? Cóż, takich informacji niestety nie podano do wiadomości publicznej. To w końcu oferta dla koneserów, a nie zwykłych śmiertelników.