Honda Prelude '87Honda Prelude '87 fot. EurotaxGlass

Kupiłem ją od piłkarza Legii Warszawa za pierwsze duże pieniądze. Wiadomo, jak każdy facet musiałem pójść w auto. Przez głupotę rozbiłem je jeszcze w dniu zakupu, bo grzebałem w radiu i wylądowałem na ogrodzeniu. Nie wydałem wszystkich zarobionych pieniędzy, więc po prostu kupiłem drugi taki sam wóz.

O jakim aucie marzyłeś, będąc nastolatkiem?

Jako dziecko miałem modelik legendarnej Lancii Stratos w kształcie klina. Natychmiast go rozwaliłem, ale miałem wtedy może z sześć lat. Przez sentyment pozostał mi długo w głowie.

Czym jeździsz teraz na co dzień?

Lexusem LS 500h i audi A7. Zdecydowałem się na te auta, bo tak naprawdę trochę mieszkam w samochodzie. Po wielu latach zatrudniłem też kierowcę. Nie był to łatwy krok, bo musiałem nauczyć się spędzać czas w samochodzie, nie prowadząc go. Wcześniej jeździłem samodzielnie, ale w moim zawodzie to głupota, gdyż po pięciu, sześciu godzinach jazdy trzeba wyjść na scenę.

W sezonie letnim po okolicy jeżdżę bmw serii 3 kabriolet z 1991 r., bo motoryzacja nie ogranicza się dla mnie do tego, co można mieć od ręki, z salonu. Mam też pod plandeką camaro z 1977 r., ale to wóz do remontu. Jak poszedłem do kina na przedostatnią wersję transformersów, to myślałem, że umrę, gdy pojawił się na ekranie.

Lexus LS 500h i Andrzej Piasek PiasecznyLexus LS 500h i Andrzej Piasek Piaseczny fot. Lexus

Uznałem, że mogę sobie pozwolić na odrobinę luksusu – może nawet trochę więcej niż odrobinę – i po prostu kupić samochód, który nie będzie mnie męczył. Chciałem mieć auto, w którym, jak się go nie prowadzi, można łatwo odpoczywać, czytać książki i słuchać muzyki bez specjalnego pogłaśniania jej.

Wygląd czy osiągi?

Na pewno nie chciałbym mieć brzydkiego auta. Ale czy mógłbym jeździć wolnym? Mój kumpel mówi, że z wiekiem maleje zapotrzebowanie na adrenalinę, a rośnie na zdrowy rozsądek. Lubię dynamiczną jazdę, ale nie szaleję już tak jak kiedyś, więc nie wybieram samochodów jedynie na podstawie osiągów.

Napęd na przód, tył czy 4×4?

Zdecydowanie na wszystkie koła. Pokonuję 65 000 km rocznie, więc stawiam na bezpieczeństwo, które zapewnia napęd 4×4. Nie jestem ekspertem, ale tak mi się po prostu wydaje i tak czuję. Druga rzecz – mieszkam w Górach Świętokrzyskich i mam długi podjazd do domu, więc zimą taki napęd ułatwia mi dotarcie do niego.

Fiat 125pFiat 125p fot. producent

Ojciec kupił go w 1976 r. i jeździł nim do końca życia. To był jeden z pierwszych egzemplarzy z prostokątnymi światłami z tyłu. Podkradałem go z garażu, jak taty nie było w domu, aż któregoś razu przepuściłem na pasach… swoją matkę, która nieomal dostała zawału, jak mnie zobaczyła w tym aucie.

Przygoda za kółkiem?

Miałem kiedyś fazę na amerykańskie wozy. Kupiłem sobie lincolna mark VII, którym jeździłem na koncerty. Genialny krążownik, ale miał jedną wadę – gasł, gdy się mocno nagrzał. Niedaleko Kielc była przebudowa drogi i ruch wahadłowy. Stałem trzeci w sznurze aut, a gdy przyszła moja kolej, lincoln zgasł. Wysiadam, pcham go, a obok mnie przejeżdża facet z wystawionym za okno „zimnym łokciem” w żuku. Patrzy na mnie i krzyczy: „Co, amerykana się zachciało? ”.