Lexus LM nie jest oczywiście nowym, zaprojektowanym od podstaw samochodem – to bardzo bliski krewny zaprezentowanej kilka lat temu Toyoty Alphard trzeciej generacji, oznaczonej symbolem AH30. I nie da się ukryć, że chociaż LM jest pod względem detali (głównie przedniego grilla) spójny wizualnie z innymi modelami z gamy japońskiego producenta, to wygląda to… no cóż, z Lexusem minivanem trzeba się będzie jeszcze oswoić.

 

Z racji tego, że Lexus LM został stworzony z myślą o rynkach azjatyckich (mocno wątpliwe, że kiedykolwiek trafi do sprzedaży w Europie), nieco dziwić mogą oferowane wersje wyposażenia. Są dwie i o ile pierwsza z nich jest dość standardowa (7 miejsc w układzie 2+2+3), to ta druga jest zdecydowanie ciekawsza, ponieważ oferuje… 4 miejsca. Wynika to z przyzwyczajeń azjatyckich biznesmenów, którzy często preferują luksusowo wyposażone vany zamiast limuzyn – komfort podróżowania, chociażby ze względu na przestrzeń, z pewnością jest większa.

A skoro o komforcie mowa, to trzeba powiedzieć kilka słów na temat wyposażenia Lexusa LM. Ci, którzy zdecydują się na topową wersję będą mogli cieszyć oczy 26-calowym ekranem, a o doznania soniczne zadba system audio firmy Mark Levinson. Fotele są oczywiście rozkładane i wyposażone we wszelkie udogodnienia – od wentylacji do masażu. Producent oferuje dwie wersje silnikowe – LM 350 z silnikiem V6 o pojemności 3,5 litra, który generuje 300 koni mechanicznych. Drugi wariant, oznaczony jako LM 300h to – jak łatwo się domyślić – hybryda. Słabsza, bo 197-konna, ale z pewnością bardziej oszczędna i przyjazna środowisku. Lexus LM to samochód kierowany do klientów stroniących od ekstrawagancji – jeśli chodzi o kolor nadwozia, można wybierać spośród dwóch: czarnego i białego.