Już pierwsze wizualizacje i pomysły stworzenia w Goodwood SUV-a budziły wielkie kontrowersje, nawet większe niż te przed debiutem cayenne’a w palecie Porsche. Że jak to? Że majestatyczna marka z dziada pradziada słynąca z eleganckich limuzyn nagle ma ulec modzie i wyprodukować nowobogackiego SUV-a?! Najwięcej do powiedzenia mieli, jak zawsze, internauci, którzy stoją na straży tradycji (i słusznie), ale na pewno nie wyników finansowych firmy (też słusznie, co ich to obchodzi). A warto dodać, że Bentley w roku wprowadzenia Bentaygi (brzydkiej jak noc według wyżej wymienionych maruderów) zanotował najlepszy rok w swojej historii. Wspomniana „kajenka” w połączeniu z Macanem to już dwie trzecie sprzedaży Porsche. Do tego dochodzi Urus, nawet Ferrari pracuje nad swoim SUV-em. Klienci Rolls-Royce’a powiedzieli panom z Goodwood: „halo, halo, gents, zróbcie dla nas SUV-a”. No bo jak mają do swoich dworków na wsi jeździć Phantomem? Czym pojechać na ryby, golfa na odludziu czy jazdę konną? Czym podriftować po wertepach? Klientom się nie odmawia. Tym bardziej że terenowe „rollsy” to żadna nowość – służyły na wojnie, maharadżowie pokonywali nimi indyjską dżunglę, jeździł nim Lawrence z Arabii. Ba! Jeden z rolls-royce’ów przejechał nawet Rajd Dakar. „No problem” – powiedzieli Brytyjczycy (a „kein problem” kilku Niemców).

Świat się zmienił, światowy podział bogactw się zmienił, zmienili się więc klienci Rolls-Royce’a – niech dowodem będzie linia Black Badge nazywana „młodzieżową”, „łobuzerską”, nawet „hipsterską”. Spada średni wiek klientów marki, a ci młodsi nie chcą już siedzieć na tylnym siedzeniu i popijać szampana, tylko chcą szaleć V12-tką na drogach, często koślawych, bo niekoniecznie równych jak w Niemczech czy Francji. Choć nadal w oficjalnej narracji Rolls-Royce robiony jest „pod Amerykanina”, czyli raczej pod spadkobiercę wielopokoleniowej fortuny, to duża partia Cullinanów będzie jeździć w Chinach czy krajach arabskich. Mieszkańcom tych drugich aż zaświeciły się oczy na myśl, że będą mogli pojechać swoim Rollsem na pustynię. A fani brytyjskiej rodziny królewskiej robili zakłady, czy królowa wymieni swoje range rovery na pojazdy ze Spirit of Ecstasy (póki co tego nie zrobiła).

Latający dywan

Testowali, testowali. Na pustyniach, wertepach Alaski, skutych lodem terenach za kołem podbiegunowym. Cel: samochód miał utrzymać swoją dostojność w prowadzeniu i wręcz unosić się nad drogami. Funkcja ta nosi nazwę „magic carpet”, czyli „latający dywan” (dla zaawansowanych: za owe wrażenie odpowiadają 22-calowe obręcze kół i pneumatyczne zawieszenie bazujące na podwójnych wahaczach z przodu i pięciowahaczowym układzie z tyłu). Powstał pierwszy w historii Rolls-Royce, o którym można mówić, że jest… praktyczny. Dotychczas trudno było określić tym słowem którykolwiek z ich pojazdów. Praktyczna to jest raczej Kia Sorrento – zmieszczą się trzy foteliki dziecięce, mało pali na setkę i dają siedem lat gwarancji. A tu nagle pojawia się Rolls-Royce Cullinan: pojemny, wysoko zawieszony. Tylna kanapa może mieścić dwa lub trzy fotele, które można niezależnie od siebie składać, tak by powiększyć przestrzeń do przewożenia towarów o długości nawet 2,25 m. Zmieści się regał Billy z Ikei albo (to bardziej adekwatne) obraz wylicytowany za miliony dolarów na aukcji w Sotheby’s czy innym Christie’s.

Wnętrze Cullinana to klasyka
luksusu i precyzji.Wnętrze Cullinana to klasyka luksusu i precyzji. / James Lipman

Czym Cullinan nie jest? To nie SUV, ale „wysoko osadzony pojazd motorowy”. Nie jest terenowy, tylko „wszędzie przemieszcza się bez wysiłku” (można go zanurzyć w wodzie do ponad pół metra – głębiej niż Bentaygę). Po naciśnięciu przycisku „low” Cullinan staje się szybszy. Po przycisku „off-road” samochód robi się mniej sztywny, by z łatwością móc pokonywać górskie serpentyny. W korytarzach centrali marki w Goodwood przycisk ten nazywany jest żartobliwie „go anywhere button” (przycisk, by dotrzeć gdziekolwiek). Ważący sporo ponad 2,5 t samochód wyposażony jest w silnik V12 o pojemności 6,75 l, mocy 564 KM i momencie obrotowym 850 Nm. Do setki rozpędza się w 5 s.

Phantom to to nie jest

Z bajerów: rollsa można oczywiście customizować do bólu, ale nie będę się na ten temat rozwodzić, bo ich program „bespoke” zasługuje na kolejny artykuł. W skrócie: możesz sobie wybrać wszystko – krąży legenda, jak to jeden klient poprosił o kolor, którego nikt nigdy wcześniej nie widział. Mieszali, mieszali i wymieszali, a potem specjalnie go dla klienta opatentowali. W Cullinanie można zażyczyć sobie opcjonalną szybę dzielącą przestrzeń bagażową od kabiny pasażerskiej, dzięki czemu po otwarciu klapy w środku panuje niezmiennie taka sama temperatura. Rozwiązanie to powstało głównie z myślą o klientach z Bliskiego Wschodu, którzy mogą dzięki niemu pakować rzeczy na tył bez obawy, że ciepłe powietrze (a latem bywa tam 50°C w cieniu) przedostanie się do schłodzonej kabiny. Jeśli o klapie mowa – to nowość w marce. Pierwszy raz w 113-letniej historii linia nadwozia kończy się klapą wieńczącą prawie 600-litrowy bagażnik. Ale i tu nowość – wysuwane z niego dwa fotele, z których można podziwiać panoramę gór (albo zmienić na nich wygodnie buty). Do Cullinana można zamówić lodówkę do szampana między siedzeniami z tyłu czy karafkę na whisky. Do niedawna standardem był telefon satelitarny, ale nawet Brytyjczycy uznali go za przestarzały gadżet.

Rolls-Royce wie lepiej

Telewizory zamontowane w fotelach? Są. Stoliki? Są. Parasolka w drzwiach? Jest. Masażery? Z tyłu nie w standardzie – tu mały minus, w Phantomie nie do pomyślenia. Nie ma też najbardziej miękkich na świecie poduszeczek w zagłówkach (dla wielu pań to ważniejsze od osiągów). Wszystko przyjemne, porządne, godne Rolls-Royce’a. W fabryce zatrudniają pana, którego zadaniem jest sprawić, by każdy element wnętrza był przyjemny w dotyku. Skórka miękka, drewniane panele jak w skandynawskim domu. Macaliśmy godzinami i wiemy: facet dobrze robi swoją robotę. A czego w kabinie nie znajdziemy? Łopatek za kierownicą do operowania biegami (samochód wie lepiej, czego kierowca potrzebuje w danej chwili, i sam się tym zajmie) czy termometru do kabiny wewnątrz.

Cullinan występuje w wersji
cztero- lub pięcioosobowej. W tej
drugiej mieści się osoba więcej,
ale nie ma miejsca na karafkę do
whisky. Wybierz, co jest ważniejsze.Cullinan występuje w wersji cztero- lub pięcioosobowej. W tej drugiej mieści się osoba więcej, ale nie ma miejsca na karafkę do whisky. Wybierz, co jest ważniejsze. / James Lipman

Sunie niesamowicie – aż żal, że coraz więcej odcinków niemieckich autostrad ma ograniczenia prędkości. Na fotelu z białej skóry z pomarańczowymi przeszyciami czułem się jak król na tronie. Świat status ten potwierdzał: odwracanie głów, zazdrosne spojrzenia, podjeżdżanie na światłach bliżej, by zobaczyć, kto siedzi na kierownicą cullinana – to godne króla szos, też bym tak robił, widząc ten diament na ulicy. Bo to najbardziej majestatyczny, a zarazem ostentacyjny samochód w historii. Robi wrażenie na monachijskiej Maximilianstrasse, berlińskim Ku-Dammie. A na rynku w Gnieźnie, ulicach Torunia czy warszawskiej Marszałkowskiej tym bardziej. Czy jest piękny? Obiektywnie piękne to są wschody słońca nad Tatrami albo pośladki Emily Ratajkowski. Lepiej zapytać, czy robi wrażenie. Robi – większe niż te cayenki, urusy i X7-ki razem wzięte. Nikt nie powinien mieć wątpliwości. Nawet maruderzy z „internetów”.

Rolls-Royce Cullinan - detale

Cullinan to nazwa największego znalezionego kiedykolwiek na świecie diamentu. Wykonane z niego brylanty zdobią koronę brytyjskiej królowej. Przy tym modelu Rolls-Royce zrywa z tradycją nazewnictwa sugerującego raczej dyskrecję (Ghost, czyli duch; Wraight, czyli widmo, Phantom, czyli zjawa).

Długość: 5341 mm, szerokość: 2164 mm, wysokość: 1835 mm. Rozstaw osi to 3295 mm. Trudno sobie zwizualizować? Jest po prostu olbrzymem. Po moim przyjeździe do berlińskiego hotelu menedżer zwołał czterech pracowników, by odstawili samochód na parking podziemny, ochraniając boki Cullinana własnym ciałem.

Cullinan jako pierwszy Rolls ma dotykowy ekran. Dla tradycjonalistów pozostaje dżojstik. Jest niebywale ładny, zdobi go statuetka Spirit of Ecstasy – ta sama, która zdobi jego maskę (można ją wysunąć jednym przyciskiem).