Arteon - wady i zalety

Już klasa premium czy jeszcze nie? No właśnie, Arteon przedstawiany jest jako najbardziej luksusowa i sportowa zarazem odmiana Passata zachowująca przy tym funkcjonalność rodzinnego auta. I rzeczywiście, dzięki ogromnej klapie 563-litrowego bagażnika otwierającej się razem z szybą Arteon oferuje użyteczność podobną do Škody Superb stawianej za wzór praktyczności w tym segmencie. Gdzie ten sport? W sylwetce przypominającej sportowe coupé – może i sportowe, ale za to 4-drzwiowe. W detalach takich jak bezramkowe drzwi ściągnięte z Audi A5 Sportback czy BMW serii 4 GranCoupé. I wreszcie w silnikach – najsłabszy w gamie Arteona ma 190 KM, czyli o 40 KM więcej niż najsłabszy Passat. Rozmiar ma znaczenie, dlatego Arteon zyskał 5 cm długości rozstawu osi i prawie 9 cm długości nadwozia względem klasycznego sedana. Bazowy jest też lepiej wyposażony (tapicerka z alcantarą, podgrzewane siedzenia, automatyczna klimatyzacja, 17-calowe alufelgi) od Passata. Zatem już na wstępie mamy coś więcej! A czegoś mniej? Miejsca nad głowami pasażerów tylnej kanapy, bo taka jest cena usportowionej linii. Mniej też zostaje w portfelu, bo na start trzeba wyłożyć na stół ponad 50 tys. zł więcej. Z zewnątrz awangarda, wewnątrz... przedliftingowy Passat. To oznacza, że pośrodku deski uchował się jeszcze analogowy zegarek, którego niektórym brakuje w odświeżonym „pasku”. Ale Passata nie dostaniecie w szpanerskim złotym lakierze Kurkuma. Kto jednak oczekuje sportowych wrażeń zza kierownicy, ten pomylił adresy.

Arteona dobrze się prowadzi, ale on sam znacznie lepiej czuje się, połykając kilometry na europejskich autostradach niż na ciasnych winklach szwajcarskich przełęczy. W naprawdę daleką podróż polecamy wersję z 2-litrowym dieslem, która dzięki małemu pragnieniu i sporemu bakowi (66 l) nie wymaga częstych postojów na stacjach paliw. Czy można brać go pod uwagę zamiast aut klasy premium? Można, jeśli jest się gotowym na drobne kompromisy – miejscami widać różnice w wykonaniu. Za to w zestawieniu z porównywalnymi wersjami Audi A5 Sportback Arteon jest od nich tańszy nawet o 40-50 tys. zł. Ty wybierasz.

Passat - tańszy znaczy lepszy?

VW Passat 2019VW Passat 2019 VW

Korporacyjny klasyk przywdział nowy, nieco lepiej dopasowany do muskułów garnitur (karoseria). I buty (alufelgi) o ładniejszym wzorze, bo w ciągu 5 lat poprzednie zdążyły się już trochę zestarzeć. Do tego zmiana w kolorystyce, bo ile można przychodzić do biura w białej koszuli? Były też wizyty na siłowni (wzmocnione silniki). Kilka prostych działań, a ciężko je przeoczyć, bo razem dają porządny efekt świeżości. Nie myśl jednak, że nie poznasz teraz Passata na ulicy – lifting nie musiał być duży, a powszechnie wiadomo, że lepsze jest wrogiem dobrego.

Volkswagen przeżył też wewnętrzną przemianę, która pozwoliła mu odkryć swoje nowe „ja” bez duchowej podróży na Daleki Wschód. Co się zmieniło? Hybrydowa wersja GTE potrafi teraz przejechać na prądzie nawet 56 km (według normy WLTP). Każdy z passatów zaś może być wyposażony w układ Travel Assist, dzięki któremu można oddać wóz w ręce autopilota, jadąc nawet 210 km/h. No, częściowo, bo to system półautonomiczny, ale potrafi już takie sztuczki jak zwalnianie przed zakrętami mimo innej prędkości zadanej na tempomacie.

Na wzór Touarega opcjonalnie dostępne są lampy IQ.LIGHT z technologią, dzięki której komputer wygasza poszczególne LED-owe moduły, by przy zachowaniu maksymalnie dobrego oświetlenia drogi nie oślepiać innych kierowców. Do kokpitu Passata zawitały też nowsze wirtualne zegary znane z innych modeli marki. Oprócz tego system infotainment nazywa się teraz We Connect i oferuje streaming muzyki z serwisów Apple Music lub Tidal, a także dostęp do aplikacji internetowych. Jest też jego korporacyjne oblicze We Connect Fleet, które ułatwia zarządzanie flotą – auta same uzupełniają swoje cyfrowe dzienniki pokładowe, monitorują zużycie paliwa i podzespołów, a wirtualny concierge przypomina menedżerowi floty o konieczności umówienia przeglądu.