Wyraźnie mniejszy ruch uliczny to efekt akcji #zostańwdomu. Raj na ziemi, bo wszędzie można nagle dojechać w tyle samo czasu, ile w niedzielny poranek. O ile ktoś ma jeszcze gdzie wychodzić i nie jest to niezgodne z nakładanymi na nas obostrzeniami.

Dla wielu kierowców puste drogi to jednak zachęta do mocniejszego wciśnięcia gazu. Policjanci z Wielkiej Brytanii ostrzegają, że takie zachowania mogą prowadzić do niebezpiecznych sytuacji w ruchu ulicznym. W Polsce mieliśmy już okazję zobaczyć, czym kończy się podlana alkoholem ułańska fantazja. Dla przypomnienia słynny, filmowy wręcz lot wykonany przez kierowcę (ważne: nie kaskadera) suzuki swift.

Drogowa wolnoamerykanka

Statystyki płynące z Wielkiej Brytanii są co najmniej alarmujące. Jak na razie pandemiczny rekord należy do kierowcy przedzierającego się przez londyńską strefę z ograniczeniem do 40 mph (64 km/h) ze skandaliczną prędkością 134 mph (215 km/h). Użytkownicy samochodów wykorzystują zaistniała sytuację do wymyślania prześmiewczych tłumaczeń. — Pomyślałem, że im szybciej będę jechał, tym mniejsza będzie szansa, że złapię koronawirusa — wyjaśnił kulturalnie policjantom kierowca złapany przez nich na autostradzie M25. A na prędkościomierzu miał 130 mph (209 km/h) zamiast dozwolonych 70 mph (113 km/h).

Andy Cox, komisarz z Metropolitan Police dodaje, że takich przypadków zarejestrowanych w ostatnich dniach więcej, a średnia prędkość w strefach z ograniczeniem do 20 mph (32 km/h) wzrosła do 37 mph (60 km/h). — Wiemy, że prędkość, a w szczególności tak wysoka prędkość, zwiększa ryzyko poważnego wypadku. Jeśli uczestniczysz w takim wypadku i trafiasz do szpitala, to potencjalnie pozbawiasz opieki kogoś chorego na COVID-19 — ostrzega w wywiadzie dla LBC Radio. Andy Burnham, burmistrz Manchesteru przyznał zaś, że aż 40% kierowców nie przestrzega dziś ograniczeń prędkości.

Wieczorny ruch na autostradzie M1 w Wielkiej BrytaniiWieczorny ruch na autostradzie M1 w Wielkiej Brytanii fot. Highways England

Nie tylko Wielka Brytania

Z powodu zakazu wychodzenia z domów drogi opustoszały nie tylko na wyspach, ale też na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych ruch jest na tyle mały, że podróżnym z białego audi a8 udało się pobić nieoficjalny rekord Cannonball. Dlaczego nieoficjalny? Wyniki wyścigu ze wschodniego na zachodnie wybrzeże Stanów nie są wpisywane do żadnych ksiąg, bo nie można byłoby go przeprowadzić z poszanowaniem istniejących przepisów drogowych.

Gdy większość Amerykanów siedziała w zamknięciu w domach, trzech z nich wybrało się w podróż z Nowego Jorku do Los Angeles i pokonało trasę w zaledwie 26 godzin i 38 minut, bijąc poprzedni (równie nielegalny) rekord aż o 47 minut. Audi, którym podróżowali, miało zamontowane w bagażniku dodatkowe zbiorniki paliwa, by panowie nie musieli tracić czasu na tankowanie. My tylko dodamy, że według Google Maps, czyli z uwzględnieniem ograniczeń prędkości, trasa ta powinna zająć 41 godzin.