Stare, ale jare, więc wciąż produkowane. Nieprzerwanie od 30, 40, a nawet 84 (sic!) lat. Może nie zachwycają już wyglądem, ale nie muszą, bo nikt tego nie oczekuje. „Wieczne” samochody nie mają też zaskakiwać nowoczesnymi systemami bezpieczeństwa i udogodnieniami, w których prześcigają się czołowi europejscy czy amerykańscy producenci. Żadne z tych aut nie zareaguje też na komendę „Hej, Mercedes” ani nie zarezerwuje ci stolika w twojej ulubionej knajpce przy Nowym Świecie czy pl. Zbawiciela w Warszawie.

Tylko że... to nie ma najmniejszego znaczenia, bo te samochody mają przede wszystkim sprawdzić się w trudnych warunkach. Przedrzeć się przez niewyasfaltowane odcinki dróg i dać się naprawić w najdzikszej głuszy za pomocą zestawu podstawowych narzędzi.

Chociaż są zupełnie nowe, w salonach kosztują grosze, więc mogą pozwolić sobie na nie nawet mniej zamożni klienci z państw trzeciego świata. Albo ci bardziej zamożni Europejczycy, którzy mają kaprys jeżdżenia ręcznie składanym, oldskulowym roadsterem z poprzedniej ery – to wyjątek, ale nie mogło go zabraknąć w naszym zestawieniu. Nie ma w produkcji starszego samochodu!

Toyota Land Cruiser J70

Toyota Land Cruiser J70Toyota Land Cruiser J70 materiały prasowe

Pochodzenie: Japonia

W produkcji: 36 lat

Jeśli jedną z atrakcji twojego tegorocznego wyjazdu do ciepłych krajów będzie „safari dżipami”, to możesz być pewien, że ten „dżip” w rzeczywistości okaże się Toyotą Land Cruiser J70 – autem, które nie potrafi przejść na emeryturę. Zaprezentowany w 1984 r. Land Cruiser J70 okazał się tak wytrzymałą konstrukcją, że nie wyparły go z rynku nawet nowsze generacje tego auta. Odporna rama, niezawodność i wydajny napęd 4x4 bez żadnej elektroniki są dalej bardzo cenione np. w krajach arabskich czy afrykańskich. Jest jeden szkopuł – takiego land cruisera nie można kupić w Europie. Zostają nam nowe.

PRZECZYTAJ TEŻ: Małe, ale z klasą. Przegląd niewielkich sedanów

Zamyad Z24 (Nissan Junior)

Zamyad Z242Zamyad Z242 materiały prasowe

Pochodzenie: Japonia

W produkcji: 50 lat

Najbardziej oldskulowy pikap, jaki można obecnie kupić. Można, jeśli jest się Irańczykiem, bo Zamyad Z24 powstaje od dobrych kilkudziesięciu lat już tylko w Teheranie. W głębi duszy jest jednak Japończykiem – retropikap z Bliskiego Wschodu to tak naprawdę wytwarzany na licencji Nissan Junior, którego produkcję Japończycy zakończyli jeszcze w 1982 r. Niewzruszony tym faktem Zamyad wytwarza go nieprzerwanie od 1970 r. W 2008 r. na jego bazie powstał co prawda nowocześniejszy model nazwany „Shooka”, ale to nie był wystarczający powód do usunięcia z linii montażowych oryginalnego Z24. W dobie mody na retrosamochody z pewnością chętnie kupiłby go niejeden Europejczyk czy Amerykanin.

Morgan 4/4

 

Pochodzenie: Wielka Brytania

W produkcji: 84 lata

Wóz odstający od pozostałych nie tylko wiekiem, ale i przeznaczeniem. Brytyjczycy nie składają bowiem morganów z oszczędności. Składają je, bo mogą i chcą. Fanaberia? Kaprys? Tradycja! Pracownicy Morgana przedstawiają model 4/4 jako auto dla tradycjonalistów. I nic w tym dziwnego, wszak składany ręcznie od 84 lat roadster jest dumnym posiadaczem tytułu najdłużej produkowanego samochodu na świecie. Nie ma na rynku innego auta, które zapewniałoby tak „namacalne” i tak pierwotne wrażenia w podróży jak Morgan 4/4. To auto z czasów, w których nie liczyły się normy emisji spalin, bezpieczeństwo czy praktyczność, a jedynie prawdziwa radość z jazdy.

PRZECZYTAJ TEŻ: Auta z "prądem", czyli czym się jeździ w Brazylii

Peugeot 406 Khazar (405)

Peugeot 406 KhazarPeugeot 406 Khazar materiały prasowe

Pochodzenie: Francja

W produkcji: 33 lata

Peugeot 405 miał zastąpić na rynku aż dwa auta (305 i 505), więc Francuzi naprawdę dopracowali swój projekt. W 1988 r. uhonorowano go tytułem Samochodu Roku, a w 1997 r. zakończono produkcję we Francji. Powód? Debiut nowszego modelu znanego z filmów „Taxi” – 406. Poczciwa „czterystapiątka” nie zeszła jednak ze sceny, chwilę później rozpoczęła bowiem życie post mortem. W Iranie jako Peugeot Pars. Fabryczny youngtimer sprawdził się na tyle dobrze, że jego produkcję uruchomiono także w Egipcie, Iraku i Senegalu. W zeszłym roku dołączył do tych krajów Azerbejdżan, choć przed startem produkcji samochód otrzymał nową nazwę i przeszedł kilka zmian – głównie w kabinie, gdzie pojawiła się automatyczna klimatyzacja, elektrycznie sterowane fotele, a nawet radio z wejściami AUX i USB. Szał!

SAIPA 111 (Ford Festiva, KIA Pride, Mazda 121)

Saipa 111Saipa 111 materiały prasowe

Pochodzenie: Korea Płd.

W produkcji: 34 lata

Z Azerbejdżanu wracamy znów do Iranu, czyli prawdziwego raju dla fanów nowych-starych aut. Irański przemysł motoryzacyjny opiera się głównie na produkcji licencjonowanych samochodów – chińskich, rumuńskich, francuskich, ale też koreańskich czy japońskich. SAIPA 111 to miks kulturowy, mamy w niej bowiem trochę Mazdy, trochę Forda, a nawet Kii. Kanciasty hatchback bazuje na aucie z 1986 r., które było jedynym w historii motoryzacji wspólnym projektem Kii, Forda i Mazdy. Kia była tak dumna z tej współpracy, że nazwała autko Pride. W 1993 r. szablony trafiły do Irańczyków, a ci od razu wzięli się do roboty, tworząc kolejne warianty auta niczym polscy konstruktorzy kolejne wersje malucha. Doszło do tego, że na rynku były już nie tylko 3- i 5 drzwiowe hatchbacki, ale też sedan, liftback, kombi, a nawet... pikap! Najbliższa pierwowzorowi jest SAIPA 111.

PRZECZYTAJ TEŻ: Głupie gadki mądrych ludzi, czyli jak rozmawiać o motoryzacji

Lada 4x4 (Niva)

Lada Niva 4x4Lada Niva 4x4 materiały prasowe

Pochodzenie: Rosja

W produkcji: 43 lata

Ideałów się nie zmienia, dlatego Rosjanie nie myślą nawet o wprowadzeniu na rynek następcy legendarnej Nivy. Wymiękł już Mercedes, potem uległ Land Rover – „Gelenda” i Defender po latach doczekały się nowych generacji, co zmartwiło fanów siermiężnych terenówek budowanych według starej szkoły. Na szczęście jest jeszcze Niva, a dokładnie 4x4, bo Rosjanie sprzedali w 2003 r. prawa do nazwy koncernowi General Motors, który produkował później w fabryce w Togliatii Chevroleta Nivę. Znacznie nowocześniejszy od pierwowzoru SUV w zeszłym roku i tak został odkupiony przez Rosjan, więc o losy nazwy nie musimy się martwić. A oryginalna Niva? Trzyma się świetnie i dzięki wprowadzanym w niej regularnie drobnym korektom (ostatnio otrzymała klimatyzację!) z roku na rok jest coraz lepsza – zupełnie jak wino.