Historia Jeepa Wranglera

Historia Jeepa Wranglera sięga 1986 roku. Proste i kanciaste nadwozie, sztywna rama zdolna przenosić duże obciążenia oraz dwa mosty gwarantujące niezawodność w terenie. Dodatkowo silnik podstawowy o pojemności 2,5 litra i mocy około 120 KM - nie oferował oszałamiających osiągów. Układowi kierowniczemu również daleko było do tych oferowanych w obecnych samochodach osobowych, w związku z czym prowadzenia nie można było nazwać zbyt precyzyjnym.  

Z czasem Jeep ewoluował. Na szczęście jego bryła jest bardzo podobna do egzemplarzy sprzed około 20 lat. Ale niech was nie zmylą bliźniacze kształty nadwozia. Zmieniło się wiele, czego nie widać na pierwszy rzut oka.

Jeep Wrangler Unlimited Rubicon DxEJeep Wrangler Unlimited Rubicon DxE Fot. Bartosz Jerdanek

Magia jazdy terenowej

Za nim przejdę do najnowszego modelu Wranglera chciałbym, abyście zrozumieli moje postrzeganie tego pojazdu w kontekście potrzeb terenowych. Przez ponad rok jeździłem pierwszą generacją Suzuki Jimny. To był świetny samochód, który dał mi ogrom przyjemności oraz wprowadził mnie w świat off-roadu. Przeżyliśmy razem niejedną przygodę, o której będę mógł opowiadać wnukom. Niestety, brakowało mi w nim kilku technicznych rzeczy:  

  • Blokad mostów, które pozwalają permanentnie zablokować mechanizm różnicowy na osi samochodu. Chodzi o to, aby dwa koła (na tej samej osi) kręciły się z tą samą prędkością. Mając do dyspozycji taką opcję, spokojnie mógłbym się wydostać z grząskiego błota. 
  • Rozpinanego stabilizatora. W olbrzymim skrócie chodzi o to, aby auto na asfalcie nie przechylało się na boki, zaś w terenie (po rozpięciu stabilizatora) zawieszenie lepiej sobie radziło z nierównościami.
  • Momentu obrotowego w dolnych partiach pracy silnika. Czasem trzeba było ruszyć z wyższych obrotów, aby mieć dostępny moment i pełną moc silnika. Był to ryzykowny zabieg z uwagi na możliwość spalenia okładziny sprzęgła. 
  • Aktywnego mechanizmu różnicowego, który automatycznie hamuje koło bez przyczepności. Takie samo rozwiązanie stosowane jest w poliftowym Suzuki Jimny. Dzięki temu nie musimy załączać blokad, aby podjeżdżać pod trudne przeszkody.  
  • Przestrzeni bagażowej, która zapakuje całą rodzinę.

Jak się zapewne domyślacie, model Wrangler Rubicon ma wszystkie powyższe funkcje. Dzięki Sobiesław Zasada Automotive w Krakowie, oficjalnemu dealerowi marki Jeep, otrzymałem w pełni wyposażone offroadowe spełnienie marzeń.

Jeep Wrangler Unlimited Rubicon DxEJeep Wrangler Unlimited Rubicon DxE Fot. Bartosz Jerdanek

Poznajcie Wranglera  

W poniedziałek po południu odebrałem Jeepa z salonu. Wrażenie, kiedy widzisz Wranglera jest zawsze takie samo: „Jaki on wielki!" Chwilę później stwierdzasz, że to tylko złudzenie optyczne i można się nim zupełnie komfortowo poruszać po asfaltowych drogach. Pada tu słowo klucz: komfortowo. Jeep bardzo zmienił swoje podejście do samochodów i odrobił zadanie domowe na 6+!

Jeep Wrangler Unlimited Rubicon DxEJeep Wrangler Unlimited Rubicon DxE Fot. Bartosz Jerdanek

Najnowszy model prowadzi się jeszcze lepiej niż poprzednik, pewniej i precyzyjniej. Oczywiście nie jest to prowadzenie SUV-a marki premium, ale pamiętajmy, że mówimy o rasowej terenówce z krwi i kości, a nie o cywilnym aucie do jazdy po mieście! Jeep jest bardzo dobrze wyciszony. Ten, kto pamięta stare modele, będzie zaskoczony, ale zdecydowanie na plus. Przy prędkościach autostradowych tłumienie dźwięków jest zaskakująco poprawne. Stety albo niestety, samochód testowy był na oponach terenowych typu MT (Mud Terrain – teren błotny). Duża kostka na bieżniku idealnie wgryza się w grząski teren, ale przy jeździe powyżej 70 km/h powoduje mocno słyszalny szum. Przy 120 km/h było już zdecydowanie głośno. Nie jest to wina jednak auta, ale opon, które są przeznaczone do jazdy w terenie. I tutaj kolejna pochwała dla salonu Jeep - do demonstracyjnego auta terenowego otrzymujemy opony terenowe. Co z tego, że na autostradzie opony są głośne? Liczy się trakcja w terenie, a nie komfort autostradowej przejażdżki. Widać, że w salonie pracują pasjonaci, którzy benzynę mają we krwi! Bardzo szanuję takie podejście.

Jeep Wrangler Unlimited Rubicon DxEJeep Wrangler Unlimited Rubicon DxE Fot. Bartosz Jerdanek

Epoka elektryfikacji 

Wspomniałem, że pierwsze modele Wranglera miały silnik benzynowy. W 4xE mamy również silnik elektryczny i akumulator. Jest to hybryda typu plug-in, dzięki czemu możemy doładować naszego Wranglera z gniazdka. Czas ładowania zwykłą ładowarką do 100 proc. to pięć godzin. Zasięg w mieście wynosi realnie 20-30 km. W trasie według moich obserwacji jesteśmy w stanie przejechać 30-45 km. Zasięg w aglomeracji miejskiej to czas spędzony na staniu w korkach oraz duże opory toczenia związane z oponami dedykowanymi do innych warunków. Nie ma się co oszukiwać, jeżeli chcemy dobre opony terenowe, musimy się przygotować na związane z nimi większe opory generowane podczas jazdy. W efekcie końcowym otrzymujemy krótszy zasięg na silniku elektrycznym.

Jeep Wrangler Unlimited Rubicon DxEJeep Wrangler Unlimited Rubicon DxE Fot. Bartosz Jerdanek

Katalog podaje zużycie paliwa na poziomie kilku litrów. Realnie sytuacja wygląda tak, że gdy jedziemy „na prądzie", przejażdżka kosztuje nas dosłownie kilka złotych. Kiedy prąd się skończy, poziom zużycia paliwa przez silnik 2.0 turbo wynosi około 13 litrów na 100 kilometrów. Czy to dużo? Moim zdaniem nie – miałem okazję jeździć terenówkami, które miały o wiele większy apetyt na paliwo.  

Cała zabawa z hybrydą nie polega jednak na mistrzostwach bycia eko w mieście.  

Hybrydy mają duży moment obrotowy już w najniższej partii obrotów. Dzięki takiej specyfice wystrzeliwujemy nawet pod stromą górę bez najmniejszego zająknięcia. I to jest piękne we Wranglerze. Mamy dużą terenówkę, która pokonuje ogrom przeszkód, a silnik elektryczny wspomaga ją na każdym kroku. Dla mnie to idealne rozwiązanie, którego brakowało mi w małym Suzuki.  

Przyznaję, że nie topiłem Wranglera po sam dach i nie mam pojęcia jak taki układ zachowa się, gdy będziemy podróżować głębokimi rzekami. Jednak w codziennym użytkowaniu oraz w turystyce offroadowej sprawuje się idealnie. Mam też serdeczną prośbę do wszystkich zwolenników dużego diesla - sprawdźcie jak działają hybrydy. Jeżeli potrzebujecie auta na co dzień oraz do komfortowego podróżowania z dużym pazurem w terenie, ten zestaw będzie doskonały. 

Moc 380 KM, przyspieszenie 0-100 km/h w 6,4 s. Jakiś czas temu były to wartości osiągane przez sportowe samochody.

Jeep to świetna modułowa konstrukcja zewnętrzna. Możemy ściągnąć dach, drzwi przednie, tylne, klapę, maskę i szybę czołową. Wrangler nadal jest Wranglerem – za to go uwielbiam. Ma swój charakter, nie pomylimy go z inną konstrukcją na drodze.

Jeep Wrangler Unlimited Rubicon DxEJeep Wrangler Unlimited Rubicon DxE Fot. Bartosz Jerdanek

Wnętrze terenowej hybrydy 

We wnętrzu odnajdziemy bardzo proste i intuicyjne zegary wraz z cyfrowym wyświetlaczem.

Jeep Wrangler Unlimited Rubicon DxEJeep Wrangler Unlimited Rubicon DxE Fot. Bartosz Jerdanek

Należy on do tych prostych w obsłudze, pokazuje najważniejsze komunikaty. Przed oczami kierowcy, pomiędzy dwoma zegarami, znajdziemy dodatkowe menu do wyświetlania informacji na temat jazdy, kątów pochyleń Jeepa oraz kompas.

Jeep Wrangler Unlimited Rubicon DxEJeep Wrangler Unlimited Rubicon DxE Fot. Bartosz Jerdanek

W omawianym modelu są również najważniejsze przełączniki do zmian w układzie napędowym – na centralnej konsoli. Dźwignia zmiany rozkładu momentu obrotowego (tylna oś lub cztery koła oraz reduktor) znajduje się w klasycznym miejscu, czyli na tunelu pojazdu. Nie musimy się niczego uczyć czy szukać. Wsiadamy i wszystko widać na pierwszy rzut oka, jak w rasowej terenówce.

Jeep Wrangler Unlimited Rubicon DxEJeep Wrangler Unlimited Rubicon DxE Fot. Bartosz Jerdanek

Podsumowanie 

Jeep Wrangler to model bardzo charakterystyczny, który jest idealną wizytówką pasjonata off-roadu i niestandardowego trybu życia. Jeep doskonale nawiązuje stylistycznie do poprzednich modeli, jednocześnie oferując nowoczesne zdobycze technologiczne. Projektanci Jeepa nie zapomnieli o tym co jest najważniejsze, czyli o doskonałym przystosowaniu do jazdy w terenie. Jest jedna rzecz, której bardzo żałuję - że nie miałem tego auta na dłużej. To spotkanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że będę chciał wrócić do terenówek, ale tylko z Jeepem Wranglerem.  

To niezapomniane emocje, gdy wsiadasz do prawdziwej terenówki, czujesz jej zapach, patrzysz na deskę rozdzielczą. Wszystko jest proste, mechaniczne i daje ogromną frajdę. Jeep idealnie sobie radzi nie tylko na asfalcie, ale przede wszystkim poza jego granicami. Wiesz, że wspólnie z Jeepem możecie wyruszyć w niezapomnianą podróż każdego dnia! 

Jeep Wrangler Unlimited Rubicon DxEJeep Wrangler Unlimited Rubicon DxE Fot. Bartosz Jerdanek