Unijne kraje doszły porozumienia, zatwierdzając zaproponowane przez Komisję Europejską nowe cele redukcyjne dla samochodów osobowych i lekkich. Propozycja, za przyjęciem której europejscy prawodawcy głosowali w czerwcu, ma na celu zmniejszenie emisji dwutlenku węgla przez nowe pojazdy w tych kategoriach o 100 procent w ciągu najbliższych 13 lat. Oznacza to, że od 2035 roku nie będziemy mogli już kupować nowych aut spalinowych, poza supersamochodami, gdyż ich producenci otrzymali nieco więcej czasu. Producenci takich aut, jak np. Lamborghini czy Ferrari, z racji tego, że produkują niewielką liczbę pojazdów, otrzymają roczne opóźnienie w osiągnięciu docelowych poziomów emisji.

Jak silnik spalinowy, to tylko supersamochód

Zakup i jazda bezemisyjnymi samochodami staną się tańsze dla konsumentów. Cieszę się, że dzisiaj osiągnęliśmy porozumienie z Radą w sprawie ambitnej rewizji celów na 2030 r. i poparliśmy cel 100% do 2035 r. Jest to kluczowe, by osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r. i uczynić ekologiczną jazdę bardziej przystępną -  mówił główny negocjator Parlamentu Europejskiego Jan Huitema

Co ciekawe, nowe cele są ambitniejsze od poprzednich, gdyż dotychczasowe zakładały zmniejszenie emisji „jedynie" o 37,5 proc do 2030 roku. W nowej wersji samochody od 2030 r. muszą przestrzegać 55-procentowej redukcji emisji dwutlenku węgla w porównaniu z poziomami z 2021 r., a samochody dostawcze muszą zaś zredukować emisje o 50 procent. Ponadto umowa stanowi, że istniejące fundusze UE należy przeznaczyć na przejście na pojazdy bezemisyjne i związane z nimi technologie. Komisja obiecuje również publikować od 2025 r. co dwa lata raport szczegółowo opisujący postępy regionu w kierunku bezemisyjnej mobilności drogowej.

Parlament Europejski i Rada nadal będą musiały zatwierdzić umowę, zanim stanie się ona wiążąca dla krajów unijnych, a zmiany mogą zostać wprowadzone wcześniej. Według agencji Reuters, UE zamierza opracować propozycję dotyczącą sprzedaży samochodów napędzanych paliwami neutralnymi pod względem emisji dwutlenku węgla po 2035 r. Mimo to, producenci samochodów od pewnego czasu przygotowują się do przejścia na pojazdy o zerowej emisji, ponieważ rządy na całym świecie wdrażają plany przeciwdziałania zmianom klimatu.

Lista producentów samochodów deklarujących przejście na modele w pełni elektryczne w nadchodzących latach stale rośnie: na przykład Ford ogłosił w zeszłym roku, że jego samochody konsumenckie będą w pełni elektryczne do 2030 r., podczas gdy GM zamierza wyeliminować emisje ze wszystkich swoich nowych lekkich pojazdów użytkowych do 2035 r.

Czy to oznacza, że wkrótce będziemy skazani na "elektryki"? Niekoniecznie. Od jakiegoś czasu Porsche pracuje nad paliwami syntetycznymi, które mają być neutralne węglowo, z kolei Toyota stawia na wodór jako paliwo. Te rozwiązania mogą być jednak bardzo drogie i nie wiadomo, czy kiedykolwiek zmaterializują się na rynku konsumenckim. Ciekawy jest także fakt, że Unia chce wprowadzić tego typu przepisy właśnie teraz, kiedy panuje kryzys energetyczny i prąd może stać się towarem deficytowym.