Producenci próbują nadawać mu nazwy, ale przeważnie nie ma to więk-szego znaczenia, bo ser podlaski od producenta X smakuje podobnie jak zamojski od producenta Y. Postójcie chwilę przy stoisku z serami i posłuchajcie, o co ludzie proszą. Najczęściej wciąż jeszcze o "kawałek dobrego żółtego sera". Nie o maasdamer czy goudę, ale o "dobry żółty ser". Trochę to idiotyczne, ale też trochę roz-czulające, bo przed laty (ale raptem 20) wszyscy kupowaliśmy po prostu żółty ser. Nazwy nie miały znaczenia, bo albo ser był (jakikolwiek), albo nie było (żadnego). Do tych czasów odwołuje się producent nowych laysów o smaku żółtego sera. Kupiłem, zjadłem i trochę się wzruszyłem. Bo było zupełnie jak kiedyś - smak żółtego sera jest, ale nie wiadomo jakiego. Smak jest nikły, po zjedzeniu większej ilości staje się mdły. Tak jak kiedyś żółty ser. W składzie chipsów sera, oczywiście, nie ma, za to jest "preparat aromatyzujący o smaku sera" i "ser w proszku". Mnie to w zupełności wystarczy. Za chwilę tych wzruszeń u mnie duży plus.

Tekst: Jarosław Matuszewski

Zdjęcia: Paweł Kiszkiel, materiały promocyjne

Zobacz podobne testy na Logo24 :