Bo blisko, bo tanio, bo inaczej niż na tych niemieckich czy austriackich. Można wypić grzańca za kilka złotych, wygrzać się w hotelowych saunach i nie stracić wszystkich pieniędzy przeznaczonych na prezenty. A po wymarznięciu pod chmurką ukryć się w którejś z klimatycznych lwowskich knajpek czy kawiarni. Bo mało które miasto ma tak atrakcyjną scenę gastronomiczną jak stary dobry Lwów.

RESTAURACJA BACZEWSKI

Restauracja Baczewski we LwowieRestauracja Baczewski we Lwowie Shutterstock

To niby taki lwowski Wierzynek, z tym że Wierzynek stracił na jakości, a Baczewscy trzymają niezmiennie poziom. Kultywują tradycje przedwojennego Lwowa, serwując takie specjały jak sało z czosnkiem, forszmak polski, nadziewanego karpia, zrazy z królika czy pierogi galicyjskie (nie zdradzimy z czym). Ale też sam Józef Adam Baczewski odegrał przede wszystkim dużą rolę w historii Lwowa i w historii wódki. Można uznać, że Baczewski to najstarsza polska wódka – datuje się ją na 1782 r. Firma przechodziła z rąk do rąk, przetrwała wojnę, nie przetrwała w Polsce dopiero monopolizacji rynku alkoholowego. Wróciła na stoły w 2011 r. i ma się świetnie – w naszym rankingu wódek weselnych („Logo” 05/2019) zajęła mocne drugie miejsce! Są mocni nie tylko w czystej, ale też w nalewkach. W sprzedaży w Polsce jest morelówka, piołunówka, jeżynówka czy wiśniówka, na miejscu we Lwowie jeszcze więcej smaków. Ciekawy jest Baczewski Suweren na skórkach pomarańczy, który dobrze zagra rolę diżestifa. Baczewski to punkt obowiązkowy na mapie Lwowa, ale pamiętaj – zrób rezerwację (najlepiej w oranżerii).

Restauracja Baczewski we LwowieRestauracja Baczewski we Lwowie Shutterstock

TARAS HOTELU GRAND

Taras hotelu Grand we LwowieTaras hotelu Grand we Lwowie materiały prasowe

Tak jak mamy „warszawkę”, tak mamy też „lwówek”, czyli pięknych, młodych, bogatych i wciągających kokainę (no, tu popłynęliśmy). Taras na dachu hotelu Grand to modne miejsce z doskonałym widokiem na całe miasto. Jest to też najromantyczniejsze miejsce na randkę. Czy drogo? Na ten jeden raz uciułasz.

BEER THEATRE PRAVDA

BEER THEATRE PRAVDABEER THEATRE PRAVDA Shutterstock

Moda na kraftowe piwa zawitała też do Lwowa. Epicentrum tego świata jest Piwny Teatr Pravda. Mają własny minibrowar. Industrialny styl, „jewropejski” klimat, a na butelkach piw odważne etykiety – z Barackiem Obamą czy Angelą Merkel. Ceny wyższe niż za biedalagery, ale warto zawitać.

PRZECZYTAJ TEŻ: Co zobaczyć w Atenach? 9 mniej oczywistych atrakcji

RYNEK KOLEJOWY

Lviv - UkraineLviv - Ukraine Fot. Friso Gentsch / AP Photo

Bo przy dworcu. Olbrzymi – na prawie 2 ha, na terenach dawnego cmentarza Gródeckiego. Można się tu przenieść do wczesnych lat 90. – szemrany alkohol, podrobione zegarki, papierosy na sztuki. Przyjemny gwar, trochę szemranych typów handlujących perfumami. Jest klimat. Lwowski, wschodni klimat.

CITADEL HOTEL LVIV

Citadel Hotel LwówCitadel Hotel Lwów Shutterstock

Sentymentalni przewodnicy lwowscy oburzają się, że w miejscu hitlerowskiego obozu koncentracyjnego otwarto po latach luksusowy hotel. Ci mniej sentymentalni cieszą się, że ktoś kupił wreszcie tę ruinę i doprowadził ją do porządku. Obiektywnie: hotel niczego sobie, w gratisie widoki na miasto.

OPERA LWOWSKA

Opera lwowskaOpera lwowska Shutterstock

Jeśli czyimś powodem odmowy pójścia do opery były finanse sorry, we Lwowie ten argument nie zadziała. Bilety zaczynają się zazwyczaj od 7 (słownie: siedmiu) złotych za spektakl. A wszystko to w jednym z piękniejszych gmachów operowych w dawnej Galicji.

PRZECZYTAJ TEŻ: Co zobaczyć w Sarajewie? 9 mniej oczywistych atrakcji

KATAKUMBY

Katakumby we LwowieKatakumby we Lwowie materiały prasowe

Podziemny, ponury świat Lwowa. Przez średniowieczne lochy, porażające labirynty używane jako skarbce, po schrony w wypadku ataku atomowego. Lwów na powierzchni jest piękny, ale najbardziej ekscytujący jest właśnie pod ziemią. Trasa trwa 2 godziny, odbywa się z przewodnikiem. Zarezerwuj z wyprzedzeniem.

MASOH CAFE

Masoh CafeMasoh Cafe Shutterstock

Jakże to turystyczne i rubaszne i jakże kiczowate. Ale jakże zapada w pamięć. Lokal, w którym kelnerki biczują swoich gości ku ich uciesze. Hit wieczorów kawalerskich, choć zdarzy się, że zawita tu także ekipa na wyjeździe firmowym. Nie jest to wcale klub nocny (choć trunków nie brakuje). Można wpaść na przedpołudniowe sado-maso przy kawce.