Na pewno znacie ludzi (a może sami jesteście jednymi z nich), którzy marzą o odejściu ze swojej firmy i rozpoczęciu pracy w Bieszczadach/na Podlasiu/innym urokliwym miejscu. Jeśli jednak marzycie o czasowej przeprowadzce w miejsce, które w stu procentach gwarantuje odcięcie się od miejskiego zgiełku, to z pewnością zainteresuje wasz ogłoszenie o rekrutacji do Port Lockroy. 

Gdzie jest Port Lockroy? 

Port Lockroy to pozostałość po dawnej brytyjskiej bazie wojskowej, które obecnie pełni rolę placówki pocztowej oraz sklepu z pamiątkami dla turystów odwiedzających Antarktydę. Znajduje się na niewielkiej wyspie Gourdier, położonej nieopodal najdalej wysuniętego na północ fragmentu Półwyspu Antarktycznego. Co wcale nie oznacza, że łatwo tu dotrzeć - najdalej wysunięte na południe miasto Ameryki Południowej, czyli argentyńska Ushuaia, jest oddalona o ponad 1100 kilometrów w linii prostej. 

Port Lockroy szuka pracowników na okres letni, który tutaj trwa od listopada do marca. Zadania dla poszukiwanych trzech pracowników nie wydają się być skomplikowane - to przede wszystkim ręczne sortowanie listów (we wspomnianym okresie jest ich około 80 tysięcy) oraz rozmowa z odwiedzającymi placówkę turystami. Oprócz jej pracowników jedynymi mieszkańcami wyspy Gourdier są pingwiny, które niestety generują kolejny obowiązek, polegający na sprzątaniu odchodów. 

 

Niestety Port Lockroy ma również swoje wady. Największe z nich to brak internetu (ale jest telefon satelitarny) oraz brak... prysznica. Kąpiel odbywa się raz na tydzień na pokładzie regularnie odwiedzającego wyspę statku. 

Co trzeba zrobić, żeby pracować na Antarktydzie? 

W ogłoszeniu rekrutacyjnym z pewnością cieszy informacja, że aby spróbować swoich sił, nie trzeba być obywatelem Wielkiej Brytanii. Chętni muszą wysłać maila na wskazany w nim adres i być gotowi na podróż do Zjednoczonego Królestwa w połowie maja, aby dopełnić formalności. Szkolenie rozpoczyna się na poczatku października. Wszystkie niezbędne informacje znajdziecie TUTAJ.