Urlop przeleżany na plaży nigdy nie da tyle satysfakcji, co przemierzanie górskich szlaków i zdobycie nawet tych niższych szczytów. Nawet jeśli nie widzisz siebie jako piechura wędrującego przez dwa tygodnie z wypchanym plecakiem, to możesz poświęcić na to jeden dzień. Na szlak możesz wybrać się sam, z kumplami, dziewczyną lub rodziną. Ważne, żebyś na początek wybrał odpowiednią trasę, i jeśli dopiero zaczynasz przygodę z górami, nie zaczynał od tych najtrudniejszych. Oto nasze propozycje z różnych polskich pasm górskich.

Czerwony szlak prowadzi z przełęczy Zawrat (2159 m). Wychodząc z Zakopanego, dostaniesz się tu poprzez dolinę Jaworzynka i Halę Gąsienicową. Jeżeli chcesz, możesz też wcześniej spać w schronisku Murowaniec na Gąsienicowej lub wjechać kolejką na Kasprowy i przejść na Zawrat przez Świnicę. Dalej idziesz m.in. przez Kozią Przełęcz (2137 m) ze słynną 12-metrową, pionową drabinką, Kozi Wierch (2291 m - najwyższy punkt Orlej Perci), Granaty, Buczynowe Turnie i dochodzisz do przełęczy Krzyżne, skąd schodzisz na Halę Gąsienicową. To całodniowa, wyczerpująca trasa, wymagająca świetnej kondycji. Jeżeli po drodze masz dość, możesz zejść którymś z dochodzących szlaków.

Aby zaoszczędzić siły i czas, warto rozpocząć wycieczkę od wjazdu kolejką na Kasprowy Wierch. Stąd idziesz czerwonym szlakiem w kierunku Przełęczy pod Kopą Kondracką. Dalej - kolejno ze wschodu na zachód - pokonujesz cztery szczyty Czerwonych Wierchów: Kopę Kondracką (2005 m), Małołączniak (2096 m), Krzesanicę (2122 m) i Ciemniak (2096 m). Stąd czeka cię dość długie zejście do Doliny Kościeliskiej i powrót busem do Zakopanego.

Kilkugodzinna trasa prowadzi wzdłuż granicy polsko-słowackiej, a po drodze możesz podziwiać fantastyczną panoramę Tatr. Szlak jest względnie łagodny, choć na niektórych podejściach można nieźle się spocić.

Mikołaja na porośnięty jodłami szczyt Łysicy. Przy odrobinie szczęścia zobaczysz tam krogulca i orlika krzykliwego. Stąd możesz zejść do Świętej Katarzyny lub - jeżeli masz siły i czas - wrócić tą samą trasą.

Warto zacząć w Porębie Wielkiej od wjazdu kolejką krzesełkową na polanę Tobołów. Rozciąga się stąd wspaniały widok na Beskid Makowski, Wyspowy i Gorce. Takie polany to charakterystyczny element gorczańskiego krajobrazu - na niektórych do dzisiaj stoją stare szałasy pasterskie, a wiosną pokrywają je dywany krokusów. Dalej idziesz w kierunku Obidowca, mijając po drodze Suchorę z najwyżej położonym w Polsce obserwatorium astronomicznym. Potem czerwonym szlakiem docierasz na porośnięty drzewami szczyt Turbacza. Poniżej stoi schronisko z pięknym widokiem na Tatry, a w nim - pierogi z jagodami i szarlotka. Potem, przez polanę Turbacz, wracasz do Poręby Wielkiej.

To najwyższy szczyt Bieszczad po polskiej stronie. Potem kawałek wracasz po własnych śladach i skręcasz na czerwony szlak, którym idziesz na Przełęcz Bukowską, mijając po drodze szczyty Halicz i Rozsypaniec (gdzie kiedyś ponoć tracono zbójców). Wreszcie schodzisz do malutkiej wsi Wołosate, skąd autobusem lub stopem wracasz do Ustrzyk. To ambitna trasa na cały dzień. Na końcu w jednym z barów możesz sobie wypłacić nagrodę. Nie sushi - znacznie lepsze są pierogi z kaszą gryczaną.

Zaczynasz w Foluszu, skąd żółtym szlakiem dochodzisz do skrzyżowania z zielonymi znakami. Tuż obok znajduje się rezerwat Kornuty - fragment zbocza usiany fantazyjnymi formami skalnymi z piaskowca magurskiego, wokół rosną stare buki. Zielonym szlakiem wchodzisz na Wątkową i stąd wracasz do Folusza. To kilka godzin niezbyt ciężkiej wędrówki pustym szlakiem, podczas której warto zadzierać głowę. Na niebie co chwila widać bowiem charakterystyczną sylwetkę orlika krzykliwego. Ptaszysko jest jednak humorzaste - gdy dojrzysz je odpoczywające na ziemi i sięgniesz po aparat, najpewniej natychmiast rozłoży potężne skrzydła i umknie.

Po drodze czekają piękne widoki, hale i jagodowe żniwa. Dalej czerwonym ruszasz na Wielką Rycerzową (1226 m) i schodzisz na malowniczą Halę Rycerzową. Stoi tu uwielbiana przez wędrowców bacówka PTTK. Stąd możesz zejść do Rycerki Dolnej lub Ujsoł. To piękna trasa, którą przy dobrej kondycji da się zrobić w jeden dzień. Ale równie dobrze możesz ją skrócić lub przespać się w schronisku na Przegibku, uznanym przez turystów za najlepsze w kraju.

Pod szczytem możesz odpocząć w schronisku. Warto też popatrzeć na kolorowe czapy paralotniarzy, którzy chętnie startują ze Skrzycznego. Do Szczyrku możesz wrócić tym samym lub zielonym szlakiem. Kto ma awersję do wędrówek, w kilka chwil dostanie się tu również kolejką krzesełkową. Ale trzeba mieć ambicje!

Koniecznie trzeba się wybrać na Szczeliniec Wielki (919 m), najwyższy szczyt Gór Stołowych. Ruszasz z Karłowa żółtym szlakiem i wkrótce zaczynasz się wspinać po schodach wykutych w skałach. Jest ich - bagatela - ponad 660, czyli lekko licząc, tyle, co na 30. piętro biurowca. Mijasz schronisko PTTK i docierasz na szczyt z niesamowitym, skalnym labiryntem. Pełno tu załomów, przejść, fantazyjnych kształtów. Jego najwyższy punkt to Tron Liczyrzepy. Cała wycieczka zajmie nawet najwyżej kilka godzin.

Wyruszasz z Karpacza niebieskim szlakiem. Mijasz przeniesiony z Norwegii drewniany kościółek Wang, Domek Myśliwski, Mały Staw i piękne schronisko Samotnia. Dochodzisz do Równi, a potem Przełęczy pod Śnieżką. Stąd wchodzisz na szczyt stromym podejściem lub dość łagodną Drogą Jubileuszową. Trud wędrówki i tłumy, które miniesz na trasie, na pewno zostaną wynagrodzone fantastycznym widokiem ze szczytu. Zobaczysz panoramę Karkonoszy, Kotlinę Jeleniogórską, Góry Wałbrzyskie, Sowie i Stołowe. Przy dobrej pogodzie widoczność sięga tu 200 km! Warto było się męczyć? Pewnie!

Tekst: Marcin Czyżewski

Zdjęcia: PAP/ Tomasz Gutry,  Andrzej Wiśniewski, East New/Adam Ławnik, Marek Podmokły, Franciszek Mazur,  Reporter/Jacek Rajkowski, Paweł Bilczyński, Janusz Ency Dorożynski/Wikipedia, Wojciech Surdziel, Mieczysław Michalak (montaż)

Zobacz też na Logo24 :