Miłosnych rozterek nie przeżywał chyba tylko homo erectus. Gdy miał ochotę na seks, brał za włosy koleżankę z jaskini i za chwilę było po sprawie. Ale w miarę rozwoju cywilizacyjnego seks stawał się czymś więcej niż tylko czynnością fizjologiczną. Kobiety stroiły się, malowały i perfumowały, mężczyźni prężyli muskuły, pojedynkowali się o swoje wybranki, układali dla nich wiersze. A magowie i szarlatani zbijali fortunę na miłosnych eliksirach.

Miłość w czasach antyku

Pierwsze opisy afrodyzjaków można znaleźć już na sumeryjskich glinianych tabliczkach i w egipskich papirusach. Stąd wiemy, że faraonowie wysoko cenili sobie wino doprawione środkami o działaniu halucynogennym. W niektórych krajach, na przykład w starożytnych Indiach i Chinach, seks był świętością - wspomaganie sił witalnych było po prostu obowiązkiem religijnym obu płci. Afrodyzjaków używali także antyczni Grecy - sama nazwa pochodzi wszak od Afrodyty, greckiej bogini piękna, płodności i miłości. Greccy bogowie czerpali siły witalne z ambrozji, śmiertelnicy wierzyli w podniecające działanie miodu, liści selera i wszelkich produktów, które - jak sama Afrodyta - pochodziły z morskich głębin.

afrodyzjakiafrodyzjaki 

Tajemnice średniowiecznej alkowy

Sztuka przyrządzania miłosnych eliksirów i pokarmów nie zanikła w średniowiecznej Europie. Musiała tylko zejść do podziemia. Kiedy Kościół walczył z czarami i uznawał sprawy ciała za grzeszne, ludzie radzili sobie jak mogli. Cóż bowiem smakuje lepiej niż zakazany owoc? Możni zatrudniali więc alchemików, a chłopi cichcem odwiedzali wioskowe wiedźmy. Wszyscy pożądali skutecznych afrodyzjaków.

Setki niby-naukowych przepisów na afrodyzjaki przechowuje księga Leechbook z X wieku - najstarsze angielskie dzieło medyczne. Miejscowi medycy sporządzali zresztą nie tylko eliksiry poprawiające sprawność seksualną, ale i obniżające ją, dla ludzi nadmiernie chutliwych. Według nich podwójne działanie miał na przykład rosnący i u nas pospolity chwast - sadziec konopiasty. Ugotowany w mleku dodawał wigoru, zalany wrzącym piwem (koniecznie importowanym, nie angielskim) i wypity nocą na pusty żołądek - odbierał ochotę na seks. Popęd seksualny obniżano także wywarem ze szczawiu. Sposób ten, szeroko stosowany w klasztorach, wypróbowała między innymi Katarzyna Medycejska na swej pięknej, acz niezmiernie rozwiązłej córce Margot. Sądząc z przekazów historycznych, niewiele to pomogło...

Czasy wielkich kochanków

Rozwiały się mroki średniowiecza. Ludzie od nowa uczyli się doceniać przyjemność wykwintnych dań i trunków. Nie trzeba było wiele, aby połączyć rozkosze stołu i łoża. Najsłynniejszy uwodziciel XV wieku Don Juan Tenorio z Sewilli wzmacniał męskie siły, jedząc co rano omlet z dziesięciu jajek, pikantnie przyprawiony i grubo posypany świeżymi ziołami. Podobno dzięki temu mógł kochać się od rana do wieczora. Inną metodę wybrał w dwa wieki później Giacomo Girolamo Casanova, kawaler de Seingalt. On również bezwstydnie przyznawał się do "dopingu". Legendarny wigor zawdzięczał ostrygom - bez pięćdziesięciu sztuk na śniadanie w ogóle nie czuł się mężczyzną!

afrodyzjaki afrodyzjaki  

Szkiełko i oko

Badania naukowe i pseudonaukowe doprowadziły do wielu odkryć - zbadano działanie hormonów, opisano - za pomocą wzorów chemicznych - miłość, zakochanie i pożądanie. I wynaleziono Viagrę. Niestety, okazało się przy okazji, że większość afrodyzjaków cieszy  się niezasłużoną sławą. Owszem, poprawiają witalność i sprawność organizmu, cudów jednak nie zdziałają, zwłaszcza od razu. Ale czy naprawdę tylko o to chodzi? Chemia chemią, hormony hormonami, a panie i tak po prostu lubią sprawdzone metody uwodzenia. I uwielbiają facetów znających się na gotowaniu. Dlatego dobra kolacja może zdziałać więcej, niż najwspanialsza niebieska tabletka. Poważnie.

Wierzę w działanie afrodyzjaków.

Prof. Zbigniew Lew-StarowiczProf. Zbigniew Lew-Starowicz 

EGZOTYCZNE AFRODYZJAKI

tekst | inka wrońska