Wiek temu, kiedy seks z samym sobą nazywano marnopłceniem, uważano, że takie niepotrzebne "naprężenie nerwów" może być przyczyną wielu chorób, a nawet śmierci. Konkluzje badań Brytyjczyków nie idą tak daleko, ale statystycznie rzecz biorąc istnieje zależność pomiędzy marnopłceniem w kwiecie wieku i rakiem prostaty w wieku dojrzałym.

W badaniu wzięło udział ponad 800 mężczyzn po pięćdziesiątce - połowa z nich zdrowa, połowa z rakiem prostaty. Panowie byli szczegółowo odpytywani o swoją aktywność seksualną od chwili, kiedy ukończyli 20 lat. Przeciętny poziom ich aktywności przed trzydziestką - stosunków i masturbacji - wynosił 12 i więcej razy w miesiącu. Poziom ponadprzeciętny, czyli teoretycznie związany z późniejszym zachorowaniem, określono na 20 razy i więcej w miesiącu, przy czym  ryzyko wzrastało szczególnie wśród mężczyzn, którzy często oddawali się masturbacji.

Badania są jednak obiecujące dla tych, którzy w młodym wieku powstrzymają się od marnopłcenia. Otóż jak wykazali Brytyjczycy, częste spełnianie się bez partnerki przestaje szkodzić po czterdziestce, a po pięćdziesiątce ma wręcz terapeutyczny, statystycznie rzecz biorąc, efekt.