Nawet bardzo drobna kobieta może przyjąć bardzo duży penis. Pochwa jest elastyczna i plastyczna, nie tylko się rozciąga, ale i dopasowuje do wielkości członka. Mały i większy, chudy i grubawy są w stanie wniknąć w partnerkę. Rzeczywisty brak możliwości odbycia stosunku z powodu różnic w budowie anatomicznej zdarza się niezwykle rzadko. Jeśli twoja dziewczyna choć raz była u ginekologa, na pewno coś by zauważył. Sprawa druga: nawilżenie nie jest idealnym miernikiem pobudzenia. To tylko jeden z etapów, który ma umożliwić stosunek. Nieco zwodniczy, ponieważ stopień nawilżenia to sprawa indywidualna. Kobieta średnio lub nawet słabo pobudzona może wydzielać więcej wilgoci od innej, całkowicie gotowej do stosunku. Odgrywają tu istotną rolę i sposób funkcjonowania gruczołów, i właściwości osobnicze. Zależne jest to także od dnia cyklu, diety, a także stanu zdrowia. Kobieta jest gotowa do odbycia stosunku nie wtedy, gdy wydziela dużo wilgoci, lecz wówczas, gdy może z przyjemnością przyjąć penis partnera, bo jej pochwa jest na to gotowa - czyli odpowiednio rozszerzona.

Długa gra wstępna to pojęcie względne i, prawdę mówiąc, mało przydatne, bo nie czas się liczy w tym wypadku, a wyłącznie efektywność. Gra wstępna ma odpowiednią długość wtedy, gdy przygotowuje kobietę do stosunku i umożliwia jego odbycie. Spróbuj więc najpierw zmienić techniki pieszczenia. Skup się na okolicach genitalnych intensywniej niż do tej pory. Wykorzystaj nie tylko palce i język, ale też zabawki, np. wibrator. Zakładam przy tym, że i ty, i twoja dziewczyna macie jednakową ochotę na seks i jej pochwa nie zaciska się odruchowo, żeby do stosunku nie dopuścić. Ale i to musisz brać pod uwagę. Zdarza się. Szczególnie u kobiet, które mają ambiwalentny stosunek do seksu. To znaczy, że odczuwają pobudzenie i chcą się kochać, ale jednocześnie nie czują się z tym dobrze psychicznie, bo mają wpojone poprzez wychowanie religijne lub domu, że to coś brudnego, grzesznego. I w ogóle lepiej nie, jeśli chce się być szanowaną i porządną. Odnoszę wrażenie, że się dowiedziałeś więcej, niż chciałeś.

Teraz więc pozycje, o które pytałeś. Przede wszystkim wypróbuj takie, które ułatwiają penetrację, a więc na przykład:

1. Ona: kładzie się wygodnie na plecach tuż przy brzegu łóżka, stopy opiera mocno na podłodze, uda ma szeroko rozwarte. On przyklęka i wchodzi w nią od przodu.

2. Ona: klęczy na podłodze, górną częścią ciała oparta o fotel lub łóżko. On - przyklęka za partnerką i wchodzi w nią od tyłu.

Która będzie lepsza akurat dla was, musicie poeksperymentować. W pierwszej łatwiej o penetrację, ale wymaga od mężczyzny nieco ostrożności, bo wnika się głęboko, co przy mocnych ruchach frykcyjnych może dawać odczucia bólowe. Jej zasadnicza wada, szczególnie dla mniej doświadczonych kobiet, to swoiste obnażenie, nie każda to lubi, więc może osłabiać pobudzenie. Zaleta - kobieta zaciskając nogi, reguluje głębokość wejścia, a także można szybko przejść do zwykłej pozycji twarzą w twarz.

Druga jest dyskretniejsza, ułatwia penetrację, ale nie pozwala kobiecie na zbyt wiele. Np. ból z powo-du zbyt głębokiego zanurzenia członka może zasygnalizować jedynie słownie.

Tak czy inaczej, na cud wynikający jedynie z pozycji za bardzo nie licz. Skup się na konsekwentnym, i bardzo miłym przecież, przyzwyczajaniu pochwy do właściwego rozwarcia. Z czasem zobaczysz, że w twojej drobnej partnerce mieści się całkiem sporo, tylko trzeba zacząć to umiejętnie robić.

Zobacz też na Logo24 :

ELIZA NOWICKA, SEKSUOLOG

Rysunek: Małgorzata Ślińska