Jedno z warszawskich kasyn, środa, późny wieczór. Przed chwilą polscy piłkarze znów rozczarowali, remisując 1:1 z Serbią, co jest tematem złośliwych komentarzy. Gracze spoglądają ku stolikowi black jacka, gdzie samotnie gra znany piłkarz, który też kiedyś był w kadrze. O jego przegranych i długach krążą legendy. Kamienna twarz w chmurze papierosowego dymu. Gra mechanicznie. Spora kupka czerwonych żetonów po 50 zł maleje, ale po chwili znów rośnie.

Próbuję popsuć szachownicę

- Koniec zakładów, no more bets - ogłasza krupierka przy moim stole (więc w polskich kasynach nie słyszy się słynnego "rien ne va plus", jaka szkoda!).

Konsekwentnie, od początku wieczoru obstawiam nr 19. Dlaczego? Bo tylko ona była wolna, kiedy usiadłem przy stole. Resztę pozajmowali pozostali gracze, a ja nie chcę się dzielić wygraną. Jak trafię, wysokość zakładu pomnoży się razy 36! Tylko kiedy ta wygrana wreszcie przyjdzie?

Zgodnie z radą Artura, bywalca kasyn od połowy lat 90., którego poprosiłem o jakiś system na wygraną w ruletce, stosuję strategię Martingale'a. To znaczy podwajam zakład po każdej przegranej, tak żeby pierwsza wygrana odegrała wszystkie poprzednie straty i jeszcze pozwoliła zarobić sumę równą pierwszemu zakładowi. Podwajam, podwajam, ale ta cholerna 19. nie pada.

ruletkaruletka 

Ten Artur i jego systemy. Na samym początku wieczoru za jego radą próbowałem psuć szachownicę. To znaczy wyczekałem, kiedy kolory trafionych numerów ułożą się na wyświetlaczu w układ: czarne, czerwone, czarne, czerwone, czarne, czerwone, i obstawiałem kolor, który wypadł w ostatnim rzucie. I co? I nic. Szachownica trwała nadal w najlepsze.

Krupierka jest wyprana z emocji, jak przy każdym poprzednim rzucie. - Nie dopatrzysz się w niej współczucia, nie wyżebrzesz pomocy - uprzedzał Artur.

I miał rację. Wypada... czerwona 14. i to po raz drugi w ciągu pięciu minut. Jedno pole od mojej 19. To koniec. Przegrałem wszystko.

No tak, sam Ace Rothstein grany przez Roberta de Niro w filmie Martina Scorsese "Kasyno" mówił, że chęć odwetu to pierwszy krok do piekła. A kasyno wygrywa zawsze. "Działaliśmy legalnie i zarabialiśmy szmal. Całymi tonami. Szmal to produkt końcowy świecących neonów, darmowych przejazdów, szampana, darmowych pokoi, dziwek, wypitych drinków. Wszystko było tak zaaranżowane, by wasz szmal trafił tutaj. Tak wygląda prawda o Las Vegas" - opowiadał Ace.

Dla tych, którzy chcą spróbować

Tym, którzy chcieliby spróbować hazardu w kasynie, Artur radzi: traktujcie to wyłącznie jak dobrą zabawę. - Gram od ponad 10 lat i nigdy nie przegrałem w kasynie - zapewnia. Wszystko jest kwestią podejścia. - Chcę się dobrze pobawić, przeżyć trochę emocji, nałykać adrenalinki. I na to jestem gotów wydać - powiedzmy - 500 zł. Nigdy nie przekroczyłem limitu, który sam sobie narzucę - mówi.

Żeby w ogóle wejść do środka, trzeba spełnić kilka warunków. Po pierwsze, musisz być pełnoletni. Przy wejściu spiszą twoje dane z dowodu tożsamości i dadzą ci bilet z osobistym numerem gościa. Rejestracja jest obowiązkowa - takie są wymogi ustawodawcy. To zresztą nie takie głupie - łatwiej uwierzą ci później w urzędzie skarbowym, że Porsche Cayenne kupiłeś za wygraną w kasynie...

Po drugie musisz być też trzeźwy i w miarę porządnie ubrany. Porządnie to znaczy w długich spodniach, a nie krótkich i np. klapkach. Marynarki nie są konieczne, nie mówiąc o krawatach, choć wiadomo z "Misia", że "klient w krawacie jest mniej awanturujący się". Minęły czasy, kiedy do większości polskich kasyn bez marynarki nie wpuszczano, ewentualnie pozwalając ją wypożyczyć. Prawdziwi gracze nigdy z pożyczonych strojów nie korzystali, bo jeśli przed nim ten strój miał na sobie jakiś wielki pechowiec, cooler, jak o nich mówią w kasynach, to jego pech mógł przecież przenieść się jak wirus na kolejnego właściciela. Podczas dwóch wieczorów w kasynie byliśmy na sali jedynymi facetami w marynarkach, nie licząc krupierów i inspektorów. Dominowali wyluzowani Amerykanie w T-shirtach z krótkimi rękawami, w dżinsach i baseballówkach.

Ręce precz od krupiera

Zanim wymienisz pieniądze na żetony i zagrasz po raz pierwszy, zapoznaj się z etykietą, która obowiązuje w każdym kasynie świata.

Pamiętaj: krupier nigdy nie weźmie niczego z ręki gracza ani niczego mu nie poda. Jeśli koniecznie chcesz mu podziękować albo podzielić się z nim radością, zostaw mu parę żetonów. Napiwek załatwia sprawę. W żadnym wypadku nie jest wskazane poklepywanie krupiera ani robienie "misia". Może się to skończyć źle dla niego i dla ciebie. Nie wypada też upominać się o wypłatę, krupier o wszystkich pamięta, ale musi zachować kolejność.

ruletka

Złości z powodu przegranej krupierowi lepiej nie okazywać. Po co masz się dostać w łapy ochroniarzy? Kombinować też nie należy i na przykład kłócić się, że twoje żetony leżały na czerwonym, tylko tak bokiem trochę. A gdyby przyszło ci do głowy pomóc szczęściu jakąś sztuczką, której na pewno nikt nie zauważy, przypomnijcie sobie słowa Ace Rothsteina z "Kasyna" Scorsese: "W Vegas wszyscy pilnują wszystkich. Gracze chcą orżnąć kasyno, więc pilnują ich krupierzy, krupierów pilnują żetoniarze. Żetoniarzy pilnują kierownicy rewirów. Ich pilnują szefowie sali. Szefów sali - kierownik zmiany. A kiedy kierownik zmiany uważa na szefów sali, pilnuję go ja, kierownik kasyna. A nas wszystkich obserwuje oko na suficie. Plus tuzin facetów na górze, którzy byli kiedyś kanciarzami i znają każdą możliwą sztuczkę". Scen wkręcania oszustów w imadło nie przypominam, bo na szczęście w naszych kasynach nie ma ludzi pokroju bandytów granych przez Joe'go Pesci.

Co gra, to inna etykieta. W black jacku nie dotykaj kart, zrobi to za ciebie krupier. Przy stole do kości, przy którym zwykle jest ciasno, uważaj na łokcie, żeby przy rzucie nie wytrącić komuś kieliszka z ręki. Przy kościach nigdy nie wymawiaj na głos słowa "siedem", bo to podobno tak, jakby w kościele wzywać imienia szatana. Nie wypada też chuchać na kości przed rzutem, chyba że jest z tobą piękna kobieta.

Te, jak powszechnie wiadomo, w grze w kości przynoszą szczęście. A najlepiej, gdyby owa dziewczyna była "dziewicą, która poczuła po raz pierwszy przy stole do gry wielkie emocje". Tylko gdzie w Warszawie znaleźć stół do kości?

W co się w Polsce gra

Ruletka amerykańska

Odmiana gry w ruletę, w której obstawiać można w trakcie rzutu kulką do momentu, w którym krupier ogłosi "koniec zakładów".

Dla rozróżnienia zakładów poszczególnych gości używane są żetony kolorowe. Krupier wszystkie czynności wykonuje rękami, nie ma "grabi". Gra toczy się dużo szybciej niż w wersji francuskiej.

W Ameryce używane jest koło z 38 numerami (numery od 1 do 36, 0 i podwójne zero - 00; układ numerów na kole jest inny niż w odmianie z 37 numerami). W Europie pod nazwą "ruletka amerykańska" funkcjonuje gra prowadzona według zasad ruletki amerykańskiej, ale przy użyciu klasycznego koła (z 37 numerami).

W Ameryce gra ta nazywana jest "ruletką europejską".

ruletkaruletka 

Black Jack

Zwany po polsku "dwadzieścia jeden" jest jedną z najpopularniejszych gier w karty w kasynach na całym świecie. Gra się przeciwko krupierowi. Celem jest uzyskanie w otrzymanych kartach sumy wyższej niż wartość kart krupiera, ale nieprzekraczającej 21. Krupier rozdaje po jednej odkrytej karcie dla gracza i dla siebie, potem dokłada kolejne. W zależności od wartości dwóch pierwszych kart gracz podejmuje decyzję, czy kontynuować grę. As gracza ma wartość 1 lub 11 punktów według uznania gracza. Karty z figurami mają wartość 10 punktów, wszystkie pozostałe mają wartość oznaczoną na karcie. As i karta o wartości 10 punktów otrzymane w początkowym rozdaniu oznaczają black jacka, który jest najwyższym możliwym układem. Krupier musi dobierać kartę, gdy suma jego dwóch pierwszych kart nie przekracza wartości 16 punktów, natomiast nie może ciągnąć karty, gdy wartość ta jest równa lub przekracza 17 punktów.

Black Jack - wersja hiszpańska

W tej wersji, zwanej również Spanish21 lub Pontoon, używa się sześciu talii zawierających 48 kart. Oznacza to, że w grze nie biorą udziału dziesiątki.

W zamian za to black jack gracza zawsze wygrywa, a układ 21 gracza zawsze wygrywa z układem 21 krupiera.

PokerPoker 

Poker

Już Persowie grali w as-nas - grę uznawaną za pierwowzór pokera. W XVII w. rozwinęło się kilka jej odmian w Europie. Jedna z nich, francuska "poque", trafiła do Ameryki. Na początku XIX w. nastąpił bardzo szybki jej rozwój. Po amerykańskich modyfikacjach zyskała obecną formę i nazwę. Celem pokera jest wygranie puli poprzez zgromadzenie przez gracza układu pięciu kart o wartości wyższej niż układy kart pozostałych uczestników. Starszeństwo układów wygląda następująco (od najstarszego):

poker królewski : dziesiątka, walet, dama, król i as w jednym kolorze;

poker : pięć kolejnych kart w tym samym kolorze;

kareta : cztery karty o tej samej wartości, np. cztery króle;

full : trzy karty o takiej samej wartości i para kart tej samej wartości, np. trzy króle i dwie

     dziesiątki;

kolor : pięć kart w tym samym kolorze;

sekwens , czyli strit: pięć kart ułożonych po kolei, np. 98765;

trójka : trzy karty o tej samej wartości;

dwie pary : np. dwa króle i dwie damy;

para : np. dwa króle;

wysoka karta : jeśli żaden z graczy nie ma układu kart, wygrywa ten, który ma kartę najwyższej

     wartości.

Tekst: Michał Pol

Zdjęcia: Łukasz Cynalewski, Corbis, Łukasz Zandecki, Wojciech Surdziel, Tomasz Wierzejski (montaż)

Zobacz też na Logo24 :