Azjatycka kuchnia to zdecydowanie jeden z najmocniejszych magnesów przyciągających turystów z całego świata na Daleki Wschód. Kultura jedzenia na ulicy jest tutaj obecna praktycznie wszędzie - bez różnicy czy będzie to mała wioska w Wietnamie, kosmopolityczny Bangkok czy wysublimowany i sterylny Singapur.

Miasto Lwa jedzeniem stoi

Właśnie to ostatnie z wymienionych niewielkie państwo-miasto kojarzy się na całym świecie przede wszystkim z kwitnącą gospodarką i naszpikowaną drapaczami chmur dzielnicą biznesową. Jeśli natomiast by zapytać samych Singapurczyków o ich największą słabość z pewnością zdecydowana większość z nich odpowiedziałaby, że jest to... jedzenie. Nawet krótki spacer po mieście pozwala zorientować się, że kuchnia jest tu traktowana bardzo serio - miejscowi uwielbiają jeść, spotykać się w knajpach i rozprawiać z przyjaciółmi o jedzeniu. Aby zanurzyć się w tej atmosferze, powinniśmy udać się przede wszystkim do dwóch dzielnic - Little India i Chinatown. Kwartał indyjski to całe mnóstwo kameralnych, lekko zakurzonych barów, do których nierzadko ustawiają się wręcz kolejki. Niektóre z lokali są tak autentyczne, że próżno nawet w nich szukać sztućców!

Oczywiście wcale nie gorsza jest dzielnica chińska - to tutaj znajduje się słynna Food Street, na której roi się od restauracyjek oraz stoisk z autentycznymi przysmakami z Państwa Środka. W końcu prawie 80 proc. singapurskiej populacji ma właśnie chińskie korzenie. Co zatem możemy tu zjeść? Oczywiście owoce morza w przeróżnej postaci, kaczkę i tradycyjne makarony. A co na deser? Wystarczy przejść kilkadziesiąt metrów, aby natknąć się na stoiska, na których sprzedawane są "aromatyczne"  duriany. W okolicy znajduje się też słynne Maxwell Food Centre - popularny zadaszony hawker, czyli coś w rodzaju kulinarnego targu.

Food Street na singapurskiej Chinatown.Fot. Ronnie Chua / shutterstock.com

 

Wyspa smaków

Położona u wybrzeży zachodniej części Malezji wyspa Penang to barwny tygiel, w którym jak w soczewce skupia się wszystko, co najlepsze w Azji. Jak na ironię było to także miejsce pierwszego brytyjskiego osadnictwa na Malajach, czego do dziś symbolem jest chociażby nazwa stolicy wyspy - George Town. W tym zabytkowym mieście znajdziemy nie tylko masę kolonialnych perełek architektonicznych, ale także niezwykle klimatyczne dzielnice narodowe - chińską, indyjską oraz... ormiańską. Każda z nich (może poza tą ostatnią) pozwala na zanurzenie się w smakach i zapach kuchni mieszkańców wywodzących się z tych krajów. Podczas spaceru po wąskich uliczkach Little India można skosztować wspaniałego Tandoori Chicken, chlebków naan oraz innych przysmaków serwowanych na grubych i soczystych liściach bananowca. W George Town oczywiście można spróbować też słynnych malezyjskich potraw, jak chociażby słynnych satajów (szaszłyków z kurczaka z sosem orzechowym) czy doskonałych owoców morza. Jednak ukoronowaniem kulinarnej uczty na Penang jest z pewnością wizyta na targu, który odbywa się co wieczór na Chulia Street - z rozstawionych tutaj barowych wózków można zakupić tradycyjne chińskie pączki, dim sumy, a także napić się soku ze świeżego kokosa bądź trzciny cukrowej.

 

Penang, Malezja - jeden z wielu barów na Chulia Street w George Town.Fot. Elena Ermakova / shutterstock.com

 

Nie tylko na ostro

Tajlandia to kolejny punkt obowiązkowy na mapie kulinarnych wojaży. Ciekawie jest już w samym Bangkoku, w którym najlepiej zapomnieć o drogich, wysublimowanych i stylizowanych na zachodnie, restauracjach. W stolicy Tajlandii najsmaczniej można zjeść oczywiście na ulicy. Mało tego - wielu turystów uważa, że to właśnie Bangkok może pochwalić się najlepszym street foodem na kontynencie. Zjawisko jedzenia na ulicy tak głęboko zadomowiło się w miejskim pejzażu, że większość mieszkańców nie wyobraża sobie Bangkoku bez tego elementu - dość wspomnieć, że liczba tutejszych stoisk ulicznych sprzedawców jedzenia, małych stołówek i barów szacowana jest na... 50 tysięcy! Aby spróbować co nieco z tego ulicznego menu należy koniecznie odwiedzić Sukhumvit, targ Wang Lang oraz okolice Pomnika Zwycięstwa. Tradycyjnie nie zawodzi również miejscowa Chinatown ze słynącym ze świeżych owoców morza targiem Talat Kao .

Tajlandia to także wspaniałe pływające targi. Bez wątpienia do najbardziej znanych zalicza się oddalony o około 100 kilometrów od stolicy Damnoen Saduak. Tutaj, zamiast tradycyjnych stoisk, zobaczymy wąskie tradycyjne łodzie, na których sprzedawcy handlują egzotycznymi owocami, warzywami, a także gotującymi się w wielkich kotłach daniami. Targ czynny jest codziennie od rana do wczesnych godzin popołudniowych. Turyści mogą za równowartość kilku dolarów samemu wynająć łódź i skorzystać z oferty pływających handlarzy.

Tajlandia - pływający targ w Damnoen Saduak.Fot. topten22photo / shutterstock.com

 

Good morning, Vietnam!

Ta chyba najbardziej znana część Indochin słynie z doskonałej kuchni, szczególnie w postaci street foodu. Jak istotne w tutejszej kulturze jest wspólne spożywanie posiłków świadczyć może fakt, że Wietnamczycy zamiast zwyczajowo pytać znajomych "co słychać?", używają zwrotu "An comm chua?", czyli... "Czy już coś jadłeś?".

Jednym z najlepszych miejsc do skorzystania z kulinarnych dobrodziejstw Wietnamu jest znajdujące się w środkowej części kraju Hoi An. To  jedno z najpiękniejszych miast w Azji Południowo-Wschodniej - gwarne, kolorowe i pełne perełek tradycyjnej chińskiej architektury, które w 1999 roku trafiło na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Na każdym rogu można tu znaleźć małe restauracje, herbaciarnie, galerie i urokliwe warsztaty rzemieślnicze. Należy tu spróbować wielu wspaniałości lokalnej kuchni, która - choć opiera się na świeżych warzywach, aromatycznych przyprawach, ryżu i makaronach - nie stroni od chińskich i francuskich wpływów. W Hoi An trzeba przede wszystkim spróbować owoców morza (w końcu to miasto portowe), a także dwóch potraw, które uważane są za miejscowe specjalności - cao lau, czyli makaronu z mięsem wieprzowym i zieleniną oraz banh bao banh vac - specyficznych pierożków ryżowych w kształcie przypominających różyczki.

 

Wietnam, Hoi An.Fot. Nils Versemann / shutterstock.com